Przedruk z GM/KZ nr 42/2026 z dnia 16.10.2026. Przed publikacją wywiadu redakcja przekazała do kancelarii Sebastiana Sołtysa (powołanie Sołtysa do Zarządu DHD prawomocnie wstrzymał sąd). S. Sołtys w spółce DHD pracuje na recz udziałowca Jarosława Kołtuna, choć zaznaczamy, zgodnie z postanowieniem sądu nie może spółki reprezentować do czasu zakończenia sporu sądowego. Przekazaliśmy informację o wywiadzie, aby S. Sołtys, jako osoba często wynieniana w tej rozmowie, miał szansę gwałtownie odnieść się do wypowiedzi Adama Miśkiewicza. Jeszcze przed publikacją wywiadu, a więc od osób które nie znały jego treści, redakcja otrzymała żądania aby rozmowy nie publikować, oczernianie naszego rozmówcy, pisma zawierające stwierdzenia, iż wywiad "naruszy ich dobra osobiste". Choć nie znali treści artykułu. Wezwania takie wysłali Sebastian Sołtys, prezes Dymek sp. z o.o. Robert Pytka oraz prokurentka w DHD sp. z. o.o. Alicja Barłożyk. Cała korespondencja doręczona 15.10.2026, choć wywiad ukazał się dopiero 16.10.26. Do 5 listopada, gdy dokonujemy przedruku wywiadu na porttalach, jest z kolei martwa cisza. Nikt z w/w nie odniósł się do treści wywiadu, do wypowiedzi i zarzutów formułowanych przez naszego rozmówcę. Pod wywiadem opubikujemy część pism odnoszących się do sytuacji w DHD, te informacje które coś wnoszą do sprawy-Był pan do niedawna prezesem spółki Dymek sp. z o.o. członkiem jej Rady Nadzorczej. Dymek sp. z o.o. ciągle jest tzw. „generalnym wykonawcą” na budowie osiedla Park Paderewskiego. Dzisiaj jest pan tylko wspólnikiem we własnej firmie bez większego wpływu na jej działania. Jak to się stało?Adam Miśkiewicz firma Dymek sp. z o.o. której jest udziałowcem a był do niedawna prezesem jest generalnym wykonawcą na budowie osiedla Park PaderewskiegoAdam Miśkiewicz: -Mam 53 lata, prowadzę działalność od 20 roku życia. Kilka firm tworzyłem przez 30 lat. Zawsze związany jestem z branżą budowlaną, ale do mnie i firm w których mam udziały, najważniejsza z nich to właśnie firma Dymek sp. z o.o., należy m. in. Stacja Paliw ORLEN w Fugasówce, oraz sklep który dzierżawimy Biedronce pod drugiej stronie ulicy.-W Gminie Ogrodzieniec, jest pan chyba dobrze znany. Ceni pan swoje nazwisko?-Bardzo.-Jak więc to się stało, iż pan, pańskie firmy zostały wciągnięte w coś, co opisujemy jako „aferę Parka Paderewskiego”?-Znałem się z radcą prawnym Krzysztofem Kotem, który obsługiwał nas też prawnie. To on zaproponował nam, czyli firmie Dymek sp. z o.o., prace ziemne. Praktycznie byliśmy na tej budowie od pierwszego dnia.-Byliście od początku głównym wykonawcą, ale jeszcze nie „Generalnym Wykonawcą”?-Na budowie nie było Generalnego Wykonawcy. Firma DHD dzieliła prace zadaniowo. To jeszcze rok 2023. Na początku firma DHD (Diamond Hill Development sp. z o.o.- firma deweloperska utworzona do tego celu) płaciła za wykonane prace, później różnie to bywało. Koniec 2024 roku zaczęły się zaległości. Budowa stanęła. DHD zalegało nam wtedy około 600.000 zł.-I co się takiego stało, iż z wykonawcy budowy, który powinien po prostu zarabiać na wykonanych pracach, staliście się elementem tej gry, Generalnym Wykonawcą odpowiedzialnym za rozliczenia w innymi podwykonawcami?-Krzysztof Kot zaproponował, czy nie chcemy tego interesu kupić, dokładnie kupić udziały w Skyward (spółka tworząca DHD, 30% udziałów). 30% udziałów miał Zalim sp. z o.o. czyli adekwatnie bracia Kot, oraz już pan Dariusz Zaława był w firmie. Za w sumie niewielkie pieniądze kupiliśmy 60% udziałów spółki Skyward od Kamila Szczepańczyka i państwa Synowiec z Myszkowa. Udziały kupił jako pośrednik Damian Kwapich. Kupiliśmy udziały, ale zorientowaliśmy się iż tą całą częścią prawną nie damy sobie rady. Mój wspólnik Robert Pytka znał się z Dmitrii Shesternenko (Rosjanin prowadzący od kilkunastu lat interesy w Polsce, m.in. w kontrowersyjnej branży e-papierosów), to jego bliski znajomy. Wtedy też pojawiły się osoby: radca prawny Sebastian Sołtys i adwokat Filip Krawczyk jako osoby od Dmitrii Shesternenko.-Człowiek który pojawił się na negocjacjach pomiędzy wspólnikami, udziałowcem żadnej z firm tworzących DHD ostatecznie nie został, ale jak nam relacjonowano te spotkania, zachowywał się jak szef. Choć udziały zarówno w Zalim sp. z o.o. oraz Skyward ostatecznie kupił Jarosław Kołtun. Czy na spotkaniach z pana udziałem pojawiał się Dmitrii Shesternenko, Rosjanin? Opisywałem, na ile relacja z drugiej ręki mogła być wierna, te spotkania. Moi rozmówcy mówili, iż Dmitrii Shesternenko, który wtedy przedstawiał się jako Alex, zachowywał się jak szef, ale ostatecznie udziały kupił Jarosław Kołtun. Pan był tych spotkaniach?-Byłem. Tak, to Dmitrii Shesternenko narzucał przebieg rozmowy. Rzekomo radca prawny Sebastian Sołtys jest prawą ręką Jarosława Kołtuna, ale to tak nie wyglądało na tych spotkaniach. Dmitrii jest podobno przyjacielem pana Kołtuna, razem prowadzą jakieś interesy. Kołtun kupił też chyba wszystkie firmy, które były Dmitrija.-Wtedy do mnie, do naszej redakcji odzywa się radca prawny Sebastian Sołtys i reklamuje wejście do interesu, jak go przedstawia: przedsiębiorcy, sportowca Jarosława Kołtuna. On miał spłacić zaległości u wykonawców, budowa miała ruszyć z kopyta i na początku 2026 roku mieszkania miały trafić do nabywców. W inwestycji Park Dewelopment miały się pojawić duże pieniądze, z których spłaci się wierzycieli, głównie firmy budowlane. Żadna z obietnic które Sebastian Sołtys w imieniu Jarosława Kołtuna prezentował, się nie sprawdziła. Może pan będzie w stanie odpowiedzieć na niektóre pytania: czy pan Jarosław Kołtun włożył pieniądze do tego biznesu?-Z Jarosławem Kołtunem widziałem się raz, u niego w Warszawie w
biurze. Na tej jego posesji kręcili „Lalkę”. Wiosna 2025 r., ale nie pamiętam dokładnej daty. Zadeklarował, iż chce zainwestować, iż kupi od nas udziały, minimum 51%. Resztę miał kupić Dmitrii Shesternenko, choć umowa chyba była pisana na żonę Dmitrija. Kołtun miał mieć 51%, ja, Robert Pytka i Dmitrii Shesternenko 49%.-J. Kołtun ma włożyć pieniądze, wy mieliście mieć 49% udziałów i Generalne Wykonawstwo. Ale ostatecznie sprzedaliście swoje udziały w Skyward, czyli w spółce która w DHD była udziałowcem. Czy pana zdaniem J. Kołtun włożył w tę budowę prawdziwe pieniądze?-Na początku jakieś pieniądze do firmy popłynęły. Były spotkania z podwykonawcami, żeby wznowili pracę. Ale propozycja dla podwykonawców była następująca: darujecie nam 30% swoich należności, pozostałe 70% płacimy po sprzedaży mieszkań, a na bieżąco płacimy za dokończenie robót.-Czy to jest najważniejszy moment, iż postanowił się pan wycofać? Zrozumiał pan, iż wykorzystuje się waszą renomę w środowisku lokalnym i w branży budowlanej?-Na spotkaniach z podwykonawcami rozmawiali z nimi adwokat Filip Krawczyk i Robert Pytka, mój wspólnik. To oni prowadzili tę rozmowę. Mówi do podwykonawców, iż teraz to my, czyli Dymek sp. z o.o. będziemy Generalnym Wykonawcą. Jest kilkanaście osób z firm, które były wykonawcami dla DHD. Im przedstawia się propozycję: wróćcie, skończcie. Oddamy bloki. Że na Funduszu Gwarancyjnym jest tam ileś milionów, iż trzeba ileś włożyć. Wychodziło, iż Jarosław Kołtun na chwilę musiałby włożyć jakieś pieniądze, ale po sprzedaży reszty mieszkań by je odzyskał.-Pieniędzy na tę inwestycję brakowało, ponieważ – wg różnych szacunków wyprowadzono z niej choćby 17 mln zł. Taką kwotę która mogła nielegalnie opuścić konta DHD wymieniał w rozmowie ze mną Sebastian Sołtys. I zapowiadał, iż Jarosław Kołtun będzie chciał te pieniądze odzyskać. Określenie, iż to jest afera deweloperska, czyli Park Development, czy afera DHD, na różnym etapie tej historii mówili wszyscy udziałowcy tej spół
ki.Ale podsumujmy: jest wiosna 2025. Około 70% udziałów w DHD skupuje Jarosław Kołtun. Firma zalega podwykonawcom, również wam. Ale macie być Generalnym Wykonawcą. Gdzie jest przekręt?-Przez krótki czas firma DHD płaciła wykonawcom, ale było to takie wyciąganie prac budowlanych. Na początek coś zapłacili, żeby pousypiać wszystkich, ale później „baranku boży, co dzień to gorzy”. Z 70% zaległości były obietnice, iż coś zapłacimy, a resztę po odbiorze bloków.-Gdy w czerwcu 2026 rozmawiałem z mecenasem Sebastianem Sołtysem, wtedy przestawiał się jako Członek Zarządu w DHD, przy rozmowie był też adwokat Filip Krawczyk, ale się nie odzywał. Padła taka informacja, której nie byłem w stanie zweryfikować, iż spłacono około 12 mln zł zaległości u wykonawców. To miały być środki Jarosława Kołtuna. Jest to prawda?-Nie. Moim zdaniem tyle pieniędzy nie wpłynęło do firmy. Na 5,6 mln zł netto oszacowano wartość prac, które pozostały do wykonania. Na taką kwotę umowę miała nasza firma Dymek sp. z o.o. To miało zamknąć całą inwestycję aż do odbioru budynków. Nasza firma miała jeszcze umowę na dzierżawę
biura i obsługę biurową. Nie wiem ile spłacono podwykonawców.-To ta umowa na 99 tysięcy miesięcznie, którą w zawiadomieniu do prokuratury mniejszościowy udziałowiec Dariusz Zaława określa jako podejrzaną, być może służącą wyprowadzaniu pieniędzy przez Zarząd DHD. Pan ma tę umowę? Pytam, ponieważ w czerwcu radca Sebastian Sołtys (wtedy członek zarządu) obiecał mi ją udostępnić. Nie udostępnił. Pan wie po co firma, która ma kłopoty miała Wam płacić 99 tysięcy za
biuro i rzekomo inne usługi?-Ja tej umowy też nie mam, choć byłem prezesem firmy. Wiem, iż umowy były dwie. Jedna na pewno nie na 99 tysięcy. Może coś się zmieniło jak już mnie nie było w zarządzie Dymek sp. o. o.o. Ja tym się nie zajmowałem, tylko budową. Biuro to nie moja specjalność.-Czy firma Dymek sp. z o.o. otrzymała swoje wynagrodzenie? Te 5,6 mln netto?-Do czasu jak byłem prezesem firmy część należności dostaliśmy, ale z tego co wiem, dużej części nie. Na koniec 2025 roku DHD zalegało nam ponad 2 mln zł.-Kiedy pan zauważył, iż pańską firmę, tworzoną przez 30 lat wciąga się… jak by to można nazwać… W przekręt? O ile to jest przekręt?-Już przy rozmowach, negocjacjach z podwykonawcami.-Dymek miała być plasterkiem na nie gojącą się ranę?-Tak. Wam ludzie ufają mówili mecenasi Sołtys i Krawczyk. Podpiszcie umowę na Generalne Wykonawstwo, podwykonawcom się zapłaci albo nie zapłaci. Tak mówili. Były rozmowy z podwykonawcami, z radcą Sołtysem, z adwokatem Krawczykiem. I ciągle takie słowa: coś się zapłaci, albo i nie zapłaci. Potem będziemy się martwić. Wołam Roberta i mówię: Robert, jak tak można? „Ty się nie denerwuj, oni czyli Sołtys i Krawczyk wszystko załatwią”. Mówię mu: chłopie, oni zgarną pieniądze, my podpiszemy umowę na generalne wykonawstwo. Nie zapłacimy, ludzie będą mieć do nas pretensje. Oni wezmą pieniądze, a ja z tymi ludźmi, z którymi pracuję po 20 lat zostanę.-Wszyscy podwykonawcy zgodzili się na umorzenie 30% należności?-Duża część się zgodziła, bo lepiej mieć te 70% i robotę niż nie mieć nic. Niektórzy dostali 10% zaległości, niektórzy nie. Tego nie wiem, ile kto dostał.-Jeszcze raz zapytam o ten moment, kiedy nabrał pan wątpliwości: czy słowa radcy prawnego Sebastiana Sołtysa, żeby namawiać podwykonawców do podpisywania ugody, na warunkach, iż może z czasem odzyskają swoje pieniądze, odebrał pan, jako namawianie do przekrętu?-Na tamten moment miałem podejrzenia, może jeszcze nie przekonanie, iż to przekręt.-Czy pana zdaniem słowa radcy Sebastiana Sołtysa, który działa przecież w imieniu i większościowego udziałowca Jarosława Kołtuna, można było zrozumieć, tak, iż na koniec oszuka się podwykonawców? Że taki jest ich plan?-TAK. Tak do odebrałem i z taką dygresją się podzieliłem z Robertem. On zaprzeczał, iż nie, iż on już współpracował z Jarosławem Kołtunem długo przy firmie Symetricus. Symetricus dość długo współpracował z Robertem w naszej wspólnej spółce CARGO s.c. Robert Pytka Adam Miśkiewicz. To na nasza firma do której należy hala dzierżawiona Biedronce na Fugasó
wce.Te wszystkie moje wątpliwości wyraziłem w drugim dniu rozmów z podwykonawcami. Wtedy zostałem od tego odsunięty. Zgodziłem się. Mówię: dobra Robert, ja się zajmę budową, nie chcę w tym uczestniczyć, nie chcę tego firmować.-Jaki adekwatnie ma interes firma w której co prawda nie jest pan już prezesem, ani członkiem Rady Nadzorczej, żeby Dymek sp. z o.o. czy też Dymek sp. z o.o. sp. komandytowa uczestniczyły w budowie osiedla, a zwłaszcza brały na siebie ryzyko tej budowy? Dymek sp. z o.o. bierze na siebie zobowiązania, nie jesteście udziałowcem w DHD, ponosicie ryzyko utraty dobrej opinii i nikt wam nie płaci za wykonaną robotę.-Na początku tak to nie wyglądało. Na początku płatności w miarę spływały, myśmy też płacili podwykonawcom. Jak zacząłem się pytać, co z pieniędzmi, to mnie wspólnik wyałtował ze spółki. Ale to chyba nie jego pomysł, tylko radcy prawnego Sebastiana Sołtysa. 4 stycznia 2026 wyszedłem ze szpitala. Wspólnik do mnie dzwoni, czy będę w biurze, bo on ma istotną sprawę. Był z prawnikami od Sołtysa i adwokat Filip Krawczyk. Adwokat Krawczyk jest choćby podpisany na tych decyzjach jakie dostałem do podpisu. Przekonali mnie, iż lepiej będzie jak to Robert będzie prezesem. Ale podsunęli mi też rezygnację z członka zarządu w Dymek sp. z o.o. tak, iż w tej chwili nie mam żadnego wpływu na decyzje w spółce. Na spółkę zoo było podpisane Generalne Wykonawstwo, a podwykonawcą była Dymek sp. komandytowa, która wykonywała naszą część budowlaną.-Pisząc niedawno o roli firmy Dymek w budowie osiedla zrobiłem błąd, nie zauważając iż są dwie spółki o tej samej nazwie, pod tym samym adresem tylko jedna jest komandytowa, a niejako nad nią spółka z.o.o., która odpowiada jednak za długi tej pierwszej. Czy pana zdaniem ktoś, a może konkretnie czy był to radca prawny Sebastian Sołtys, zaproponował celową upadłość spółki komandytowej? Według możliwego scenariusza: doprowadzimy do zaległości, układu, a wierzyciele nie dostaną kasy?-Tak to wygląda.-A jest jakiś dowód, iż to plan zaproponowany przez radcę Sebastiana Sołtysa?-Jestem pewien, iż to celowy plan i iż zaproponował to mecenas Sołtys, bo to jest rozwiązanie S. Sołtysa, o którym mi Robert mówił. Jak można restrukturyzować spółkę, która choćby według dokumentów restrukturyzatora złożonych w sądzie jest warta 22 mln zł. Na dzień i moment złożenia wniosku o rozpoczęcie układu. Dzień przed zapłaceniem podatku dochodowego za rok 2025 składa się wniosek o restrukturyzację, gdy należności podatkowe to było 600.000 zł. CIT i VAT za marzec 2026. I to jest podstawa do restrukturyzacji. W sumie zobowiązań podatkowych mogło być około 800.000 zł. Mogliśmy bez problemu wystąpić do Urzędu Skarbowego o przesunięcie płatności czy rozłożenie na raty. To dążenie do tego, żeby przejąć naszą firmę, przejąć stację paliw.-Kto składał wniosek o restrukturyzację?-Prezes pan Robert Pytka.-I pojawia się data 27 kwietnia 2026 jako data ustalenia dnia układu, początek restrukturyzacji.-Tak, i pojawiają się koledzy pana mecenasa Sołtysa, bliscy znajomi. Wspólne kolacje, obiady w Siewierzu. Firma Dymek ma kredytu około 5 mln zł, zobowiązania u dostawców na około milion, a w należnościach około 2-3 mln zł, również na stacji paliw. Są odbiorcy jak gmina, czy obsługa kart flotowych Orlen. To są należności dla nas z odroczoną płatnością. -Podsumowując, firma Dymek ma kapitał, jakieś zobowiązania i należności, ale nie ma żadnych powodów do upadłości, chyba iż ktoś to zrobi celowo?-Tak, nie ma powodów do upadłości. Ten pomysł się w żaden sposób nie spina. Firma miała jakieś bieżące problemy z płynnością i to z winy firmy DHD która również nam nie płaciła. Ale to zobowiązania które można by spłacić, sprzedając 2-3 koparki czy samochody. Spółka miała, i mam nadzieję jeszcze ma, spory majątek.-Pan próbuje się rozstać ze wspólnikiem, nie chce już z nim prowadzić interesów. Ale to wspólnik kontroluje waszą firmę. Jest pan tylko udziałowcem, a udziały mogą być za chwilę nic nie warte?-Dokładnie tak. Chcę się rozstać, choćby z większą stratą dla mnie, ale wspólnik to blokuje. Spółka Dymek sp. z o.o. oraz komandytowa są cały czas zadłużane. Dostaję jakieś dziwne wezwania do zapłaty, od firm z kimś, nie wiem z kim powiązanych. Prosiłem o wgląd w dokumentację, księgowość. Zostało mi to odmówione. Finał może być taki iż firma będzie sprzedana, przejęta.-Może pan stracić dorobek życia?-Może tak być. Ktoś to przejmie, wszystko „pójdzie w diabły”. Podobnie wspólnik zadłuża nasza spółkę cywilną Cargo, do której należy hala Biedrodki i hala gdzie są produkowane gilzy do papierosów. Pieniądze z firm można wyciągać z firmy na różne sposoby. Po jakimś czasie nie zostanie nic. Jak to mówił Robert, ktoś, jakiś Sebastian wystawi mu fakturę na usługi prawnicze na 50 tysięcy, i nikt niczego nie udowodni. Mam 53 lata. To nie czas na walczenie i budowanie wszystkiego od nowa. Powinienem odcinać kupony, a muszę walczyć o zachowanie swojego majątku, bronić dobrego
imienia.Plan na bloki (Park Paderewskiego) wg mnie był prosty: pokazać, iż się coś robi, z projektem dalszych bloków, których nie trzeba budować, tylko sprzedać plan z projektem. Kamieniem blokującym ten proces okazał się Dariusz Zaława, który nie chciał być finantropem, nie odpuścił pieniędzy, które już zainwestował. -Jak mnie to przedstawiano, moment w którym poproszono Dariusza Załawę o zainwestowanie w bloki przy Paderewskiego, to był ten moment, gdy okazało się, iż ze spółki wyprowadzono wiele milionów złotych, wtedy mówiło się o 12 mln i nie było na dalszą realizację prac.-Taka budowa do jest samograj, nabywcy wpłacają środki na budowę, bank dysponujący funduszem deweloperskim płaci za postępy w budowie. Gdy blok kosztuje około 50 mln zł, jak Zarząd firmy wyprowadza 100, czy 150 tysięcy miesięcznie, to nikt by tego nie zauważył. Problem się robi, jak wyciekają miliony. -Nie wiem, jak ważna to część sprawy DHD, ale pojawia się firma Arpa Group sp. z o.o. Artur J. Jej prokurent czy wcześniej prezes, był też pełnomocnikiem w jednej ze spółek należących do Dariusza Załawy, to firma Calvero sp. z o.o. Arpa Group miała jego rękami wyprowadzić z Calvero ponad 7 mln zł. Artur J. jako pełnomocnik w Calvero, realizował zamówienia do Arpa Group sp. z o.o. gdzie udziałowcem jest jego żona Patrycja Jędruszek. I tak zrobiło się 7 mln długu, na który Calvero ma prawomocne tytuły egzekucyjne. Warto też dodać, iż Artur J jest zamieszany w przestępstwa watowskie sprzed kilku lat, za co dość długo przesiedział w areszcie, ma zarzuty karne, dlatego nie podajemy jego nazwiska, choć wiele razy pojawia się w KRS. Ale ostatnio wyszedł, był widywany w Myszkowie, Gliwicach. Jaki jest związek Arpa Group z DHD? O ile jest jakiś, bo kilka razy nazwa tej firmy pada w kontekście DHD.-Artur J. miał obiecane, iż kupi czy dostanie 10% udziałów w DHD. Możliwe, iż miał te udziały kupić na spółkę Arpa Group sp. z o.o. Dymek był w którymś momencie podwykonawcą w Arpa, na budowie za Rzeszowem. Nie zapłacili nam, sprawa upadła, nie wystawiono faktury na 1,2 mln zł. Robert się jakoś dogadał. Nie ma długu, nie ma należności. Jakoś się dogadali. Głównym udziałowcem, choć może cichym udziałowcem w Arpa Group jest teraz Dmitrii, choć w KRS go nie ma.-Czyli Wiktora Jędruszek jest słupem?-Nie wiem tego, ale nigdy jej nie spotkałem. Wszystkie rozmowy były z Arturem (jej mąż Artur J.-red).-Nie musi, bo jest udziałowcem, przedsiębiorczynią. -To jest totalny przepał. Wszystko załatwia Artur J. Od początku, jak się w Arpa Group pojawił Dmitrii, mówiło się o upadłości. A cel był jeden: dokopanie panu Załawie. Na należnościach od Arpa Group go utrącą (w rozmowie pada mniej cenzuralne słowo), w DHD nie wypłacą mu jego pieniędzy. Wszystko zanegują, iż wpłacał pieniądze do spółki na realizację budowy. Do tego dołączą Arpę, która ogłosi upadłość, więc Dariusz Zaława nie odzyska swoich pieniędzy. Upadłość ogłosili w Arpa Group, a Załawy choćby nie uwzględnili w głosowaniu, jako wierzyciela. To cała zasada działanie tej firmy restrukturyzacyjnej, upadłościowej KMS Sołtys Krawczyk. Firma jest warta 8 mln (Arpa), są winni firmie Załawy 7 mln, ale go nie biorą do głosowania nad układem.-Moje ostatnie pytanie. Ta sprawa będzie się ciągnęła za panem i firmą, którą pan tworzył 30 lat. Co z lokatorami, nabywcami mieszkań. Przez kogo zostali oszukani?-Na pewno zostali oszukani. Nie przez Dariusza Załawę, którego chcieli wrobić w filantropa: odpuść 10 czy 12 milionów jakie już włożyłeś w ten interes „bo my chcemy ludziom dać mieszkania”.-To jednak jeszcze jedno pytanie. Spotkałem się w Sebastianem Sołtysem 24 czerwca 2026. Obiecywał odpowiedź na każde pytanie, udostępnienie wszystkich dokumentów jakie chcę. Niczego nie udostępnił. Nie odpowiedział na większość pytań, ale złożył 3 deklaracje. Pierwszej, iż S. Sołtys spłacił 12 mln długów firmy nie mam jak zweryfikować, ale sam pan wątpi by tak było. Dwie kolejne deklaracje, iż firma „na dniach” złoży wniosek do Nadzoru Budowlanego o dopuszczenie 2 bloków do użytkowania i przystąpi do aktów notarialnych sprzedaży mieszkań. Ale do tego drugiego potrzebny był geodezyjny podział nieruchomości, czego -nie wiedzieć dlaczego- nie robiono przez 2 lata budowy. Wniosek do PINB podobno został złożony, ale podziałów nieruchomości chyba dalej nie ma. Żaden z nabywców nie został właścicielem
mieszkania.Podczas tego spotkania Sebastian Sołtys próbował zrobić ze mnie pośrednika pomiędzy Jarosławem Kołtunem (70% udziałów w DHD) i Dariuszem Załawą (30%). Zostawię szczegóły. DSla mnie był to test intencji czy faktycznie chodzi o rozwiązanie konfliktu pomiędzy udziałowcami. Pomijając kwoty chodziło o propozycję: kilkanaście milionów dla Dariusza Załawy w ramach rozliczeń. Wychodzi ze spółki. Udziałowcy się rozliczają i kończą spory. Nic z tego nie wyszło, choć już umawialiśmy dzień i godzinę negocjacji. Nagle radca prawny Sebastian Sołtys zerwał rozmowy, rzucając różne nowe oskarżenia. Z mojej strony było to ryzyko, wyjść poza rolę dziennikarza, ale zaryzykowałem bo pomyślałem sobie: może faktycznie uda się rozwiązań konflikt, pomóc nabywcom mieszkań? Efek był taki, iż mogłem to podsumować pisząc do Sebastiana Sołtys jaki jest wniosek końcowy: „Pan Dariusz Załata twierdził cały czas iż blefujecie, gracie na czas, iż nie ma środków na rozwiązanie z nim konfliktu i skłaniam się do oceny, iż to prawda. A pan mnie w tym utwierdził”. Na moje stwierdzenie z 7 lipca Sebastian Sołtys już nie odpowiedział, ani go nie skomentował. -Wielki szacunek dla pana Dariusza Załawy, iż nie odpuścił. To było działanie na zmęczenie materiału, od początku ustawione na przewałkę. Może nie nastawioną na początku na ludzi, nabywców mieszkań, ale od początku nastawione na Załawę. Na 100%. Też słyszałem taką rozmowę, iż „chcieliśmy pana Załawę spłacić”. Do mnie padały podobne propozycje, obietnice. A jest tak, iż nikt ci tyle nie da, ile Sebastian Sołtys
obieca.Walczę o swoje, złożyłem wniosek, iż wycofuję się ze spółki cywilnej Cargo s.c. Robert Pytka Adam Miśkiewicz, co powoduje, iż spółka ulega likwidacji. Nie zgodziłem się też na nową umowę kredytową tej firmy. Walczę o swoje, chcę uratować jak najwięcej z majątku firmy. Nikogo nie chcę oszukać. Rozmawiał: Jarosław Mazanek(Artykuł będze aktualizowany o korespondencję i dokumenty, które dostaliśmy lub zdobyliśmy od chwili jego publikacji)Wcześniej pisaliśmy: