Dziwaczne opowieści Włodzimierza Czarzastego

myslpolska.info 2 godzin temu

Do Będzina przybył marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty by spotkać się z miejscową ludnością. Muszę przyznać, ze moje zdziwienie budziło to, iż spotkanie odbywa się na ogromnej sali Będzin Areny, która mieści 2500 ludzi. Na profilu facebookowym marszałka Włodzimierza Czarzastego znalazłem dzisiaj post opatrzony zdjęciami pokazującymi pełną salę. Oglądając zdjecia wielu prawdopodobnie myśli, iż ludność przybyła niczym na spotkanie z ojcem świętym Leonem XIV lub Taylor Swift zapełniając salę po brzegi. W rzeczywistości było ok. 300 osób ściśniętych pod sceną. Miejsca siedzące były zajęte. Przynajmniej na początku, potem systematycznie ludzi ubywało. I tym co dotrwali do końca należą się brawa.

Wybrałem się na to spotkanie wraz z szefem śląskich struktur Klubów Myśli Polskiej Dariuszem Kamińskim, bo chciałem zadać marszałkowi kilka pytań – jednak do głosu nie zostałem dopuszczony. A szkoda – bo chciałem zapytać o dwie sprawy. Po pierwsze jaką kategorię wojskową ma jego syn. Po drugie jak zapatruje się lider Lewicy na fakt zburzenia pomnika radzieckich żołnierzy na cmentarzu w Bytomiu. Żołnierzy – również Ukrainców, którzy polegli walcząc z Niemcami w ówcześnie będącym w granicach Rzeszy Beuthen.

Nie chce tylko krytykować. Na poczatek muszę pochwalić za dwie sprawy marszałka Czarzastego.

1. Uważam, iż marszałek Włodzimierz Czarzasty jest wielkim i szczerym patriotą. Co prawda ukraińskim, ale zawsze patriotą. I zawsze szczerym. 2) Uważam, iż marszałek Włodzimierz Czarzasty perfekcyjnie opanował sztukę manipulacji. To naprawdę fachowiec.

A teraz o samym spotkaniu. Takiego zestawu banałów, półprawd i kłamstw dotyczących Ukrainy dawno nie słyszałem. Marszałek Włodzimierz Czarzasty jest odwrotnością premiera Leszka Millera mimo, iż obaj wywodzą się z PZPR. Pan Czarzasty opowiada fantasmagorie o tym, iż Ukraińcy walczą za sprawę polską. Że tylko postawa Ukrainy spowodowała, iż nie mamy na granicy rosyjskich czołgów. Że to Ukraińcy ratują nasze finanse i rynek pracy. Że wiecej wpłacają, niż biorą. Że na pewno czekają nas prowokacje ze strony Rosjan a nie Ukraińców. Słuchając opowieści marszałka Włodzimierza Czarzastego ma się wrażenie, iż na Ukrainie z Rosjanami walczą połączone siły Chórów Anielskich i Troskliwych Misiów a przewodzi im Matka Teresa z Kalkuty i Mahatma Gandhi.

Kilka razy pan Czarzasty podkreślał, iż dajemy „tylko pieniądze i sprzęt wojskowy”. Zupełnie zupełnie przypadkiem zapomniał przy tym o pewnej drobnostce a mianowicie, iż będzie to trzeba spłacać. I spłacać będziemy to my, nasze dzieci i prawdopodobnie nasze wnuki. Ale kto bogatemu zabroni?

A nie tylko Ukraina. Okazuje się, iż drugim czynnikiem który ratuje Polskę jest Unia Europejska. Przy tej okazji pan marszałek Włodzimierz Czarzasty raczył nazwać mnie idiotą. Oświadczył, iż przeciwko Unii mogę być tylko stronnicy Korony, Konfederacji, PiS, Nawrockiego lub idioci. Jako, iż nie należę do stronników wymienionych według marszałka jestem idiotą. Nasuwało się tutaj kolejne pytanie – czy jest zupełnie przekonany, iż hołubiona kiedyś przez jego środowisko kandydatka do Nagrody Nobla i była senator prof. Maria Szyszkowska jest w jego oczach idiotką?

By podnieść rangę swojej wypowiedzi marszałek uraczył zebranych opowieścią o tym, iż przed wejściem do Unii wyjeżdżając z Polski „srał w polu” a na dodatek miał zimną herbatę w zepsutym termosie. Wychodzi z tego, iż warto było pozbyć się własności w tym przemysłu i znacznej części suwerenności, by pan Czarzasty mógł defekować na schludnych ubikacjach i mieć sprawny termos z ciepłym napojem. Dodam nieskromnie, iż ja przed wejście do UE byłem w lepszej sytuacji, niż marszałek, ponieważ korzystałem z muszli klozetowej a choćby miałem sprawny termos. Ba – moi pradziadkowie mieszkając w Siemianowicach Śląskich na Michałowickiej 35 już w dwudziestoleciu międzywojennym mieli wspomniane wygody.

Z przykrością stwierdzam, iż marszałek Włodzimierz Czarzasty jest zupełnie nieobeznany w geografii politycznej. Uważa, iż nie ma w Europie cywilizowanych państw poza Unią Europejską. Zupełnie zapomniał, iż istnieją takie państwa jak Norwegia, Islandia, Szwajcaria, Liechtenstein, Wielka Brytania, Andora, Monako, San Marino, Watykan, Bośnia i Hercegowina, Serbia itd. Zapomniał nawet, iż jego ukochana Ukraina również nie jest członkiem Unii Europejskiej. Ja rozumiem, iż może za niecywilizowanych dzikusów uważać Anglików, Norwegów czy Szwajcarów – ale żeby prastarą Ukrainę? To się jednak w głowie nie mieści.

Marszałek Włodzimierz Czarzasty ma również obsesję na punkcie polskiego węgla. To chyba jakiś rodzaj antywęglowej religii, bo dogmatycznie podkreślił, iż musimy odejść od węgla. Nie chcemy, nie możemy – tylko musimy. Kto zmusza do tego szaleńczego czynu marszałka Czarzastego? Stronnicy wiatraków, koneserzy mąki z świerszczy i łapci ze łyka? Pisząc całkiem serio dziwię się, iż marszałek Włodzimierz Czarzasty nie korzysta z doświadczenia najlepszego fachowca w tym temacie wywodzącego się z jego formacji czyli ministra Jerzego Markowskiego. Pomogłoby mu to w unikaniu kompletnej kompromitacji podczas spotkania w województwie śląskim.

Nie będę pisał o kolejnych manipulacjach, bo tekst byłby nieznośnie długi. A jest o czym pisać – SAFE, „lex szarlatan”, „lex Kamilek”, samochody elektryczne, ceny energii, 4 i 5 artykuł Traktatu Północnoatlantyckiego, stosunki polsko-amerykańskie itd.

Nie tylko poglądy są problemem – są jeszcze obsesje. Marszałek Czarzasty ma ewidentnie obsesję na punkcie prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent Nawrocki dla marszałka Czarzastego stał się tym czym jest tzw. „zamach smoleński” dla Antoniego Macierewicza. Było to najczęściej wymieniane nazwisko podczas całego jego spotkania. Pan Czarzasty niestety nie wie o tym, iż wypadałoby mówić o „prezydencie Karolu Nawrockim”, a nie „Nawrockim”. Zwłaszcza, jak bardzo w swoim monologu podkreśla się tytuły obcych prezydentów, premierów i urzędników. Nie wypada cały czas szydzić z polskiego prezydenta.

Nie tylko prezydent Karol Nawrocki stał się obiektem kpin, ale cała rzesza polityków „prawej strony”. Ma oczywiście rację Włodzimierz Czarzasty, gdy wyszydza idiotyczne wypowiedzi Mateckiego, Jakiego, Kowalskiego, Macierewicza i Chorasińskiej. Ale zupełnie przy tym zapomniał o swoim bagażu – Nowackiej, Żukowskiej, Kotuli, Dziemianowicz-Bąk czy Zielińskiej. Nie jest mi to łatwo napisać, ale przy tych tuzach intelektu współczesnej Lewicy Marek Suski wyrasta na giganta intelektu. Bo wśród ślepców jednooki jest królem.

Przypadek sprawił, iż wiekszość pytań z sali ociekała wazeliną. Najbardziej wzruszył mnie jegomość, który podkreślał, iż miał o marszałku dobre zdanie a teraz ma bardzo dobre zdanie. Brakowało tylko „Łubu-dubu, łubu-dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu!”. Jednak dwie osoby zadały pytania mniej wygodne. Emeryt i młody człowiek. Oboje podnieśli sprawę Ukrainy. Starszy pan logicznie mówił o tym, iż na Ukrainie częścią ideologii państwowej jest jest skrajnie antypolski i zbrodniczy banderyzm. Młody człowiek zapytał o bezpieczeństwo Polaków w kontekście ogromnej ilości Ukraińców w Polsce.

Tutaj stalowe nerwy marszałka Włodzimierza Czarzastego szwankowały. Nie był już tak dowcipny i butny. Porównywał współczesną Ukrainę do współczesnych Niemiec. Zapomniał jednak, iż w Berlinie nie spaceruje się po Hermann Göring Straße przy której stoi pomnik Heinricha Himmlera. Zupełnie wyleciał panu Czarzastemu z głowy fakt, iż jednostki Bundeswehry nie noszą imienia bohaterów NSDAP. Zaś co do bezpieczeństwa stwierdził, iż nic pytającemu się nie stało dzisiaj, wczoraj i przedwczoraj więc nie ma sprawy … Cieszę się z takiej reakcji marszałka Czarzastego, bo obrazuje ona jasno stosunek współczesnej „lewicy” do szarego człowieka.

Łukasz Jastrzębski

Idź do oryginalnego materiału