Haniebna nagonka na głowę państwa. Medialno-polityczny front Tuska znowu w natarciu

1 dzień temu

Trwa bezpardonowy, zaplanowany w gabinetach władzy atak na prezydenta Karola Nawrockiego. Sprzyjające obozowi rządzącemu media komercyjne – Radio ZET i „Newsweek” – wypuściły paszkwil, którego jedynym celem jest zohydzenie wizerunku prezydenta w oczach Polaków. W histeryczną narrację natychmiast włączyli się prominentni politycy koalicji rządzącej, z Tomaszem Siemoniakiem na czele. Jednak fakty bezlitośnie obnażają tę prymitywną prowokację.

Mechanizm jest doskonale znany: usłużne redakcje publikują tekst pełen insynuacji i niedomówień, a politycy obozu Donalda Tuska natychmiast zaczynają podawać go dalej, pompując sztuczną aferę. Tym razem pretekstem stała się wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych i jego udział w konferencji Polish-American Economic Summit.

Absurdalne zarzuty i stanowcza odpowiedź Kancelarii

Dziennikarze Radia ZET i „Newsweeka” usiłują wmówić opinii publicznej, iż prywatna fundacja organizująca wydarzenie powiązała rzekomy bezpośredni dostęp do głowy państwa z pakietami sponsorskimi. W mediach rozpętano histerię wokół tzw. pakietu „Platinum” za 100 tys. dolarów, który organizator konferencji – Centrum Strategii Rozwojowych – miał oferować uczestnikom.

Manipulację i medialną wrzawę w zarodku przeciął doradca prezydenta Błażej Poboży. Występując na antenie TVN24, jednoznacznie odrzucił te oskarżenia i nazwał publikację „kolejną, coraz bardziej nieudaną i nieudolną próbą ataku na pana prezydenta”.

– Prezydent Karol Nawrocki nigdy nie warunkuje uczestnictwa w jakimś spotkaniu, które jest odpłatne, z możliwością rozmowy ze sobą – podkreślił z całą mocą Poboży.

Doradca prezydenta zaznaczył, iż głowa państwa ma zaplanowane wystąpienie na forum gospodarczym, natomiast nie bierze udziału w żadnych bezpośrednich, odpłatnych wydarzeniach czy zamkniętych panelach, które próbuje suflować organizator. Poboży zwrócił uwagę na standardy panujące na tego typu zagranicznych forach biznesowych:

– Każda konferencja ma różne strefy czy formy opłaty za uczestnictwo. To, iż organizator sugeruje, iż przez to, iż ktoś jest bliżej jakiejś strefy, to ma taką czy inną możliwość, to mogę się wyłącznie uśmiechnąć – skwitował, dodając, iż problemem nie jest prezydent, ale sam fakt wysokich opłat konferencyjnych stosowanych przez prywatne podmioty.

W podobnym tonie wypowiedział się wicemarszałek Sejmu Marcin Horała, wskazując, iż w USA pakiety konferencyjne tego rzędu są po prostu rynkowym standardem organizacyjnym, a „prezydenta osobiście w niczym to nie obciąża”. Horała zauważył, iż jeżeli ktokolwiek przekroczył tu granice dobrego smaku w materiałach promocyjnych, to wyłącznie prywatny organizator, który próbował budować marketing wokół obecności gościa honorowego.

Machina rządu ruszyła. Wstrętna rola Siemoniaka

Choć cała sprawa opiera się wyłącznie na komercyjnej ofercie zewnętrznej fundacji, z którą głowa państwa nie ma nic wspólnego, politycy koalicji natychmiast przystąpili do skoordynowanego ataku. W mediach społecznościowych uaktywnili się rzecznik rządu Adam Szłapka oraz wiceszef MON Cezary Tomczyk, strojąc mentorskie miny i żądając „wyjaśnień”.

Szczególnie odrażająca jest postawa ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. Człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo państwa, zamiast weryfikować fakty i dbać o powagę instytucji Rzeczypospolitej, bezrefleksyjnie powiela medialne kłamstwa, pisząc o rzekomych „standardach, jakich jeszcze w Polsce nie było”. To gra wyjątkowo brudna i niegodna urzędnika państwowego. Używanie pozycji ministra do kolportowania niesprawdzonych zarzutów wobec prezydenta przekracza elementarne granice przyzwoitości politycznej.

Cel: uderzyć w prezydenta za wszelką cenę

Nie ulega wątpliwości, iż mamy do czynienia z kolejną odsłoną brutalnej wojny politycznej, w której rządzący nie cofają się przed niczym. Gdy prezydent Karol Nawrocki realizuje kluczową misję dyplomatyczno-gospodarczą za oceanem, reprezentując interesy Polski, zaplecze medialne władzy próbuje przykryć ten sukces brudną prowokacją.

Ta próba zohydzenia prezydenta w oczach wyborców po raz kolejny jednak spaliła na panewce – fakty są jednoznaczne, a insynuacje rządu i sprzyjających mu mediów pokazują jedynie bezradność i brak klasy politycznych oponentów głowy państwa.

źr. wPolsce24

Idź do oryginalnego materiału