Miszalski ocenia pierwsze decyzje Gibały. Starobrat: „Nie ucieknie pan od odpowiedzialności”

1 godzina temu

Aleksander Miszalski ocenił pierwsze dwa tygodnie Łukasza Gibały na stanowisku prezydenta Krakowa. Wytknął szybkie zmiany w urzędzie i zapytał, czy za zapowiadanymi oszczędnościami stoją analizy ich skutków. Na jego wpis ostro odpowiedział radny Michał Starobrat, który obarczył poprzednie władze odpowiedzialnością za trudną sytuację finansową miasta.

Miszalski przypomniał, iż w pierwszych dniach urzędowania Gibała zlikwidował sześć departamentów, ograniczył liczbę zastępców do trzech i odwołał pięciu pełnomocników. Wśród pierwszych decyzji wymienił też likwidację stanowisk rzeczników, zapowiedź zakończenia wydawania miesięcznika „Kraków.pl”, cięcia w wydatkach Kancelarii Prezydenta oraz plan przywrócenia biletów 20-minutowego i miesięcznego za 90 zł. Do tej listy dołączył odmowę objęcia patronatem Marszu Równości i projekt zawieszenia partnerstwa Krakowa ze Lwowem.

Były prezydent zaznaczył, iż dwa tygodnie to za mało na całościową ocenę nowej administracji. Jego zdaniem wystarczają jednak, by pytać o konsekwencje podejmowanych decyzji.

Miszalski: kto przejmie zadania po likwidowanych stanowiskach?

Najwięcej wątpliwości Miszalski zgłosił wobec reorganizacji magistratu. Przekonywał, iż departamenty pełniły funkcję koordynacyjną i pomagały nadzorować pracę wydziałów oraz miejskich jednostek. Po ich likwidacji trzech wiceprezydentów ma odpowiadać średnio za około 30 wydziałów, jednostek lub spółek.

„Kto przejmie zadania związane z koordynacją wydziałów?” – pytał Miszalski. Podobne pytania postawił w sprawie odwołanych pełnomocników i rzeczników. Zwrócił uwagę, iż ich obowiązki obejmowały między innymi współpracę ze środowiskami społecznymi i koordynowanie spraw, które wykraczają poza kompetencje pojedynczych wydziałów.

Były prezydent zakwestionował także zapowiadaną redukcję o 30 proc. wydatków Kancelarii Prezydenta. Według przytoczonych przez niego danych kancelaria kosztowała w 2025 roku około 12 mln zł, z czego blisko 9 mln zł stanowiły koszty stanowisk pracy. Miszalski pytał, które zadania zostaną ograniczone, jeżeli miasto chce osiągnąć zapowiadane oszczędności.

Spór o skalę oszczędności i stan budżetu

Miszalski oszacował, iż zapowiadane zmiany mogą przynieść około 17 mln zł oszczędności rocznie. W tej kwocie uwzględnił m.in. likwidację departamentów, stanowisk pełnomocników i wydawnictwa „Kraków.pl”, cięcia w kancelarii oraz ograniczenie składek członkowskich w organizacjach.

Jego zdaniem taka kwota nie rozwiąże problemów finansowych miasta. Wskazał, iż deficyt w pierwotnym budżecie Krakowa na 2026 rok zaplanowano na około 1,2 mld zł. Dodał, iż przywrócenie tańszych biletów może oznaczać dodatkowe koszty liczone w dziesiątkach milionów złotych rocznie.

Były prezydent podważył też zarzut, iż nowy zespół dopiero po objęciu urzędu odkrył skalę problemów finansowych. Przypomniał, iż podczas jego prezydentury miasto mierzyło się z brakami w budżecie, które – jak napisał – udało się częściowo pokryć dodatkowymi środkami z PIT i subwencji, pożyczkami oraz ograniczeniem kosztów i przesunięciem części inwestycji. Zapytał również o zapowiadany zewnętrzny audyt: dlaczego reorganizacja rozpoczęła się przed przedstawieniem jego wyników?

Miszalski bronił także miejskiego miesięcznika „Kraków.pl”. Argumentował, iż informator docierał do osób, które nie korzystają regularnie z internetu, i przekazywał informacje o inwestycjach, remontach, konsultacjach oraz wydarzeniach. Pytał, czy po zakończeniu wydawania gazety miasto zapewni mieszkańcom równie skuteczny dostęp do informacji.

„Nie ucieknie Pan od odpowiedzialności” – odpowiada Starobrat

Na wpis Miszalskiego odpowiedział radny Michał Starobrat. Zarzucił byłemu prezydentowi, iż próbuje występować w roli recenzenta decyzji następcy, choć sam odpowiada za obecną kondycję finansów Krakowa.

„Nie ucieknie Pan od odpowiedzialności za podejmowane błędne decyzje, które w sposób nieodwracalny wywołały dramatyczną sytuację finansową naszego wspólnego miasta” – napisał Starobrat.

Radny stwierdził, iż Miszalski miał wiedzieć o ryzyku przekroczenia wskaźników zadłużenia i konieczności wprowadzenia programu naprawczego. Przywołał także liczby dotyczące prognoz finansowych: według jego wpisu wskaźnik zadłużenia miałby wynieść około 99 proc. w 2027 roku i 105 proc. w 2028 roku, a projekt budżetu na 2027 rok zakładał deficyt sięgający około 1,5 mld zł. Starobrat napisał również o konieczności ograniczenia inwestycji o ponad 300 mln zł.

To dane i oceny przedstawione przez radnego w odpowiedzi na wpis Miszalskiego. Starobrat podsumował, iż w tej chwili ważniejsze od politycznych sporów jest szukanie oszczędności, ale – jak zapowiedział – rozliczenie poprzednich władz z zarządzania finansami Krakowa dopiero nastąpi.

Miszalski wskazał, iż poważnym sprawdzianem dla nowego prezydenta będzie projekt budżetu miasta na 2027 rok. Jego zdaniem dopiero konkretne dochody, wydatki i plany inwestycyjne pokażą, jak zapowiedzi oszczędności i poprawy finansów przełożą się na sytuację Krakowa.

Idź do oryginalnego materiału