Nowy system ostrzegania zamiast RCB. Twój telefon sam włączy alarm

1 godzina temu

O pracach nad specjalnym systemem alarmowym poinformował wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański, pytany o rozwiązania mające alarmować mieszkańców konkretnych regionów przed niebezpieczeństwem powiązanym m.in. ze zmasowanymi uderzeniami rosyjskimi na terytorium Ukrainy. Zgodnie z deklaracją przedstawiciela resortu, aplikacja ma być w pełni ukończona i gotowa do użytku jeszcze przed końcem bieżącego roku.

W realizację tego przedsięwzięcia zaangażowano najważniejsze służby odpowiadające za bezpieczeństwo państwa.

– Nad tą aplikacją pracuje wiceminister Wiesław Leśniakiewicz, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i Państwowa Straż Pożarna. Będziemy chcieli dokładnie informować w każdym powiecie, gminie, gdzie ewentualnie może być zagrożenie – wyjaśnił Wiesław Szczepański.

Jednym z kluczowych założeń nowego systemu ma być jego bezwzględna skuteczność w sytuacjach kryzysowych. Aby komunikat o niebezpieczeństwie nie przepadł w gąszczu powiadomień, rząd prowadzi intensywne uzgodnienia z rynkiem technologicznym.

Resort spraw wewnętrznych rozmawia w tej chwili z Ministerstwem Cyfryzacji oraz operatorami sieci komórkowych. Cel jest jeden: doprowadzenie do sytuacji, w której każdy aparat telefoniczny – choćby w trybie całkowitego wyciszenia – zostanie pobudzony do sygnalizacji wywołującej wibracje w chwili nadejścia pilnego komunikatu o zbliżającym się niebezpieczeństwie.

Najpierw wschodnia granica, później reszta kraju

Z uwagi na sytuację geopolityczną udostępnianie systemu zostało podzielone na etapy. Pierwszeństwo otrzymają regiony najbardziej narażone na potencjalne incydenty militarne i powietrzne.

– W pierwszej kolejności myślę, iż ta aplikacja będzie kierowana jednak do województw ściany wschodniej, one są najbardziej zagrożone, bo są bezpośrednimi województwami graniczącymi z Ukrainą. Potem dla całej Polski – stwierdził wiceszef MSWiA.

Dopiero po zabezpieczeniu pasa przygranicznego system zostanie rozszerzony na pozostałe województwa.

Wielka modernizacja 22 tysięcy syren. Wielomilionowe fundusze i lata zaniedbań

Równolegle do prac nad oprogramowaniem mobilnym państwo prowadzi przegląd i unowocześnianie tradycyjnej infrastruktury ostrzegawczej. Na terenie Polski funkcjonuje w tej chwili 22 tysiące syren alarmowych. Zaledwie 8,5 tysiąca z nich to nowoczesne urządzenia cyfrowe, które można uruchamiać w sposób w pełni automatyczny. Pozostała część to wciąż instalacje analogowe, wymagające manualnej obsługi.

– My je w tej chwili modernizujemy. Jednocześnie rozmawiamy z wojewodami, aby w ramach środków związanych z OLiOC, mogli kupować te syreny. To się już po prostu dzieje w wielu województwach – mówił przedstawiciel resortu, odnosząc się do funduszy przeznaczonych na Ochronę Ludności i Obronę Cywilną.

Ministerstwo stawia sobie za cel, aby do końca roku unowocześnić znaczną część tej sieci. Jednocześnie wiceszef MSWiA zaznaczył, iż błyskawiczne przejście 14 tysięcy urządzeń z technologii analogowej na cyfrową nie jest fizycznie możliwe.

– To są zaniedbania niestety w wielu, wielu latach – ocenił Wiesław Szczepański.

Idź do oryginalnego materiału