Pod pozorem implementacji prawa UE rząd tworzy reżim konfiskaty środków

solidarni2010.pl 4 dni temu
Aktualności
Pod pozorem implementacji prawa UE rząd tworzy reżim konfiskaty środków
data:31 października 2026 Redaktor: Anna

- Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających (druk nr 3003) ma wdrażać dyrektywę 2024/1226 o przestępstwach polegających na naruszeniu sankcji UE. Tymczasem dyrektywę wykonuje w istocie tylko rozdział o przepisach karnych oraz kilka przepisów definicyjnych i organizacyjnych.
- Rdzeń projektu – krajowa lista sankcyjna wraz z zarządem przymusowym i przejęciem własności – nie jest choćby goldplatingiem, ale osobnym reżimem, którego prawo UE w ogóle nie wymaga. Rząd sam przyznaje, iż jego źródłem jest wyłącznie prawo krajowe.
- Reżim krajowy ma szerszy i bardziej nieostry zakres niż unijny, a o wpisie na listę sankcyjną decyduje jednoosobowo minister spraw wewnętrznych – bez informowania zainteresowanego i bez prawa do skutecznego żądania zmiany wpisu.
- Natychmiastowa wykonalność wpisu i utrzymanie jego skutków choćby po wygranej przed WSA czynią kontrolę sądową iluzoryczną, co narusza prawo do sądu z art. 45 Konstytucji.
- Podkomisja nadzwyczajna (19 października) i połączone komisje sejmowe (21 października) zawęziły jedynie jedną przesłankę wpisu – za manipulację informacyjną – a i to niewystarczająco. Komisje nie poparły ani wniosku o odrzucenie projektu, ani poprawek usuwających krajowy system sankcji, ani żadnego z konstytucyjnych zastrzeżeń Biura Legislacyjnego.
- Definicja manipulacji w środowisku informacyjnym jest tak szeroka, iż może się w niej zmieścić każda kampania społeczna wpływająca na opinię publiczną. Projekt nie definiuje przy tym, na rzecz jakich państw musi być prowadzona ta manipulacja, by mogła uzasadniać wpis na listę.

Istota projektu – walka z opozycją
Od lat powraca teza, iż sprzeciw wobec aborcji czy ideologii gender to element rosyjskiej wojny informacyjnej – na takiej narracji zbudowano choćby opublikowany w 2021 r. raport European Parliamentary Forum. Projekt ustawy został skonstruowany tak, by partie polityczne, organizacje społeczne, a choćby osoby fizyczne mogły zostać arbitralną decyzją ministra uznane za prowadzące świadomą i rzeczywistą manipulację w środowisku informacyjnym na korzyść lub w interesie Rosji. Wtedy żadne wyłączenie dla wolności słowa nie uchroniłoby ich przed natychmiastowym zamrożeniem kont, a darczyńców organizacji społecznych, w tym będących zapleczem eksperckim partii politycznych – przed ryzykiem odpowiedzialności karnej. Sankcje te mogłyby przy tym stracić moc dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania sądowoadministracyjnego, a więc – jeżeli sprawa trafi do NSA – po kilku latach. Jest to mechanizm, który w oczywisty sposób może być wykorzystywany do walki z opozycją polityczną i społeczną i ma na celu wywołanie efektu mrożącego.

Rzeczywiste zagrożenie widać bowiem dopiero na styku dwóch warstw projektu: z jednej strony niejasnych przesłanek materialnych, z drugiej – drakońskich norm proceduralnych, których wady wprost wskazało Biuro Legislacyjne.

https://ordoiuris.pl/
Przeczytaj cały tekst na portalu „Obserwator Praworządności”.
Idź do oryginalnego materiału