Posłanka przyprowadziła mieszkańców osiedla Maltańskiego do prezydenta Jaśkowiaka. "Nie spojrzał choćby na mieszkańców, patrzył wyłącznie na mnie"

7 godzin temu

Prezydent po chwili opuścił spotkanie. Zapowiada skargę do marszałka i zawiadomienie prokuratury.

Posłanka Marcelina Zawisza z Partii Razem, korzystając z uprawnień wynikających z mandatu poselskiego, przeprowadziła kontrolę poselską w Urzędzie Miasta Poznania, doprowadzając do bezpośredniego spotkania prezydenta Jacka Jaśkowiaka z mieszkańcami Osiedla Maltańskiego.

Tego samego dnia posłanka skierowała dwie interwencje poselskie - do prezydenta Jaśkowiaka oraz do prezesa zarządu ZKZL Michała Prymasa i dyrektor Biura Spraw Lokalowych Dobrosławy Janas. Zawierają one pytania dotyczące relacji finansowych i prawnych między Miastem Poznań, strukturami kościelnymi, spółką Komandoria oraz kancelarią Masiota i Wspólnicy.

"Prezydent kolejny raz odebrał nam godność. Bliżej mieszkańców jest posłanka z Opola niż prezydent naszego miasta. Koalicja przestała być Obywatelska, a stała się wyłącznie deweloperska" - komentuje Patrycja Bartoszewska, mieszkanka Osiedla Maltańskiego.

"Od dwóch lat Jaśkowiak nie mógł się spotkać, więc w ramach kontroli poselskiej przyprowadziłam mieszkańców do prezydenta. Ten zamiast porozmawiać i wysłuchać, wybrał butę i arogancję. Nie spojrzał choćby na mieszkańców, patrzył wyłącznie na mnie. Ludzie dla niego nie istnieją" -
mówi Marcelina Zawisza, posłanka Razem, zarząd krajowy.

"W Krakowie prezydent Miszalski pod presją czekającego go referendum staje na rzęsach, żeby pomóc mieszkańcom sprzedanej przez kler kamienicy na Kazimierzu. Być może my również musimy użyć takiej opcji atomowej w Poznaniu, żeby zmusić Jaśkowiaka do stanięcia po stronie mieszkańców zamiast kelnerować deweloperom i kościelnym magnatom" - dodaje Adam Jura-Czarnecki, zarząd okręgu Wielkopolskiego Partii Razem.

Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

"Prawo do kontroli poselskiej nie oznacza prawa posła do wtargnięcia w każdym momencie, bez uzgodnienia, do gabinetu prezydenta miasta, wprowadzenia tam kilkunastu lub kilkudziesięciu osób oraz mediów w czasie podpisywania przez niego ważnych dokumentów, składania podpisu elektronicznego, spotkań czy wykonywania innych obowiązków służbowych. To nie jest miejsce do happeningów i politycznej chucpy, jaką urządziła dzisiaj w urzędzie miasta Poznania pani Zawisza. To nie pierwszy raz, gdy przedstawiciel parlamentu nadużywa swoich uprawnień. Nie tak dawno podobny przypadek miał miejsce z udziałem pana Brauna, który być może wkrótce, w ślad za panią z Razem, pojawi się u mnie z braćmi kamratami czy innymi swoimi poplecznikami. Uważam, iż to niedopuszczalne i dlatego złożę w związku z dzisiejszym działaniem pani poseł zawiadomienie do prokuratury i skargę do Marszałka Sejmu" - czytamy.

Idź do oryginalnego materiału