Ścieki trafiają do Dunajca bez pozwolenia. Sądeckie Wodociągi pod presją – możliwe ogromne kary

2 godzin temu

Decyzje zapadły już wcześniej, ale ich skutki właśnie zaczynają być odczuwalne. Od początku 2026 roku oczyszczone ścieki z Nowego Sącza trafiają do Dunajca bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego. Sprawa jest poważna, a konsekwencje mogą uderzyć nie tylko w spółkę, ale także w mieszkańców regionu.

Informacje te pochodzą z materiału Radia Kraków autorstwa dziennikarza Bartosza Niemca.

Brak pozwolenia, a ścieki przez cały czas trafiają do rzeki

Jak wynika z ustaleń Radia Kraków i dziennikarza Bartosza Niemca, obecne pozwolenie wodnoprawne wygasło z końcem 2025 roku. Spółka złożyła wniosek o nowe, jednak ten został odrzucony przez Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Powód? najważniejsze braki w dokumentacji.

Z analizy urzędników wynikało, iż we wniosku nie uwzględniono szczegółowych danych dotyczących ścieków przemysłowych trafiających do systemu kanalizacyjnego. Jak wskazano w dokumentach, brakowało informacji o ich składzie i parametrach jakościowych, co uniemożliwiało ocenę wpływu na środowisko .

Mimo wezwań do uzupełnienia dokumentacji, spółka nie wprowadziła wymaganych zmian.

Decyzja odmowna i podtrzymanie przez Wody Polskie

14 stycznia 2026 roku zapadła decyzja odmowna. Co więcej – po odwołaniu złożonym przez spółkę, 18 marca prezes Wód Polskich utrzymał ją w mocy.

To oznacza jedno: od kilku miesięcy zrzut ścieków odbywa się bez wymaganej zgody.

Z przeprowadzonych kontroli wynika, iż ścieki przez cały czas trafiają do Dunajca, co potwierdzili pracownicy Wód Polskich podczas wizji lokalnej.

Kary mogą być druzgocące

Sytuacja niesie za sobą realne ryzyko finansowe. Zgodnie z przepisami, za wprowadzanie ścieków bez pozwolenia grozi kara sięgająca choćby 500 procent opłaty za ich odprowadzanie .

Kontrole mają ruszyć po zakończeniu pierwszego kwartału 2026 roku. Dopiero wtedy zostanie określona wysokość ewentualnych sankcji, które mogą znacząco obciążyć budżet spółki.

A to może przełożyć się bezpośrednio na mieszkańców – zarówno Nowego Sącza, jak i okolicznych gmin.

Samorządy zaskoczone i zaniepokojone

Sprawa wywołała niepokój wśród samorządowców. Wśród udziałowców Sądeckich Wodociągów są m.in. Stary Sącz, Korzenna, Nawojowa i Kamionka Wielka.

Jak wynika z materiału Bartosza Niemca, część włodarzy nie była wcześniej informowana o problemie. Pojawiają się pytania o odpowiedzialność zarządu oraz o to, jakie działania naprawcze zostaną podjęte.

Co dalej ze spółką i środowiskiem?

Kluczowe pozostaje teraz jedno: jak gwałtownie uda się uporządkować sytuację formalną i czy możliwe będzie uniknięcie narastających kar.

Na odpowiedzi zarządu spółki oraz władz miasta wciąż trzeba poczekać.

Jedno jest pewne – sprawa nie zakończy się szybko, a jej konsekwencje mogą być odczuwalne w całym regionie.

Cały materiał Radia Kraków – KLIK

Idź do oryginalnego materiału