Radosław Sikorski 5 listopada nazwał jawne otwarcie wtorkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego „niegodną pułapką medialną” wymierzoną w Donalda Tuska. Minister zarzucił Karolowi Nawrockiemu wykorzystanie RBN do politycznej nagonki. Spór dotyczy jednak nie kamer, ale odpowiedzialności rządu za kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego i standardu rozmowy o bezpieczeństwie państwa.
Sikorski zarzuca prezydentowi medialną pułapkę
Radosław Sikorski skrytykował w TVP Info sposób rozpoczęcia posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego z 3 listopada. Szef MSZ stwierdził, iż RBN była dawniej poważnym forum, na którym w węższym gronie i bez udziału mediów omawiano sprawy państwa. Tym razem, jego zdaniem, została wykorzystana do politycznej nagonki na premiera.
Punktem sporu była jawna część posiedzenia. Karol Nawrocki jako gospodarz przedstawił stanowisko wobec działań rządu w Trybunale Konstytucyjnym, natomiast Donald Tusk nie otrzymał w tej samej formule możliwości publicznej odpowiedzi. Ten element procedury można oceniać krytycznie. Nie daje on jednak podstaw, by unieważnić pytania postawione rządowi. Relacja WP Wiadomości potwierdza zarówno wypowiedź Sikorskiego, jak i przebieg jawnego otwarcia.
Zarzuty wobec rządu i sprawy bezpieczeństwa
Prezydent mówił o kryzysie konstytucyjnym i obarczył premiera odpowiedzialnością za działania podjęte w Trybunale Konstytucyjnym. Były to zarzuty Karola Nawrockiego, a nie rozstrzygnięcia sądu. Rząd ma obowiązek odpowiedzieć na nie rzeczowo, bo dotyczą legalności działania instytucji państwa. Sama skarga na obecność kamer takiej odpowiedzi nie zastępuje. Spór Nawrockiego z Tuskiem o działania wokół TK trwa od początku listopada.
RBN nie zajmowała się wyłącznie Trybunałem. Oficjalny komunikat Kancelarii Prezydenta wskazuje, iż rozmowa obejmowała przygotowania do stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, aktualizację Strategii Bezpieczeństwa Narodowego oraz odporność państwa na zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne. Po posiedzeniu przedstawiciele prezydenta informowali, iż omawiano także stan negocjacji dotyczących stałej bazy USA.
To są sprawy, przy których partyjna wygoda musi zejść na dalszy plan. Polska potrzebuje trwałego zakotwiczenia wojskowego Stanów Zjednoczonych, sprawnego systemu dowodzenia i instytucji działających na podstawie prawa. Polacy mają prawo wiedzieć, czy rząd wykorzystuje dostępne możliwości w każdej z tych dziedzin.
RBN służy państwu, nie wygodzie władzy
Zgodnie z art. 135 Konstytucji Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest organem doradczym prezydenta w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa. Gospodarzem RBN jest więc głowa państwa. Nie oznacza to prawa do dowolnego ustawiania debaty, ale odbiera rządowi argument, iż prezydent powinien milczeć, gdy dostrzega zagrożenie dla porządku konstytucyjnego albo opóźnienia w polityce bezpieczeństwa.
Sikorski ma rację w jednym: RBN nie powinna zamieniać się w telewizyjny teatr. Ta zasada obowiązuje jednak obie strony. Rząd nie może używać zarzutu o „nagonkę” jako zasłony przed odpowiedzią na pytania o TK, strategię państwa i obecność wojsk USA. Wcześniejszy apel prezydenta o zakończenie wojny politycznej pozostaje aktualny właśnie dlatego, iż konflikt wszedł już w obszar najważniejszych instytucji.
Stawka dla Polski jest konkretna. Gdy prezydent i rząd walczą o format wystąpienia, obywatele wciąż czekają na jasną odpowiedź, czy państwo jest prawnie stabilne i wojskowo przygotowane. Kamery nie są dziś głównym problemem. Problemem jest brak zaufania między ośrodkami władzy w chwili, gdy bezpieczeństwo wymaga twardej współpracy.
Źródła: Kancelaria Prezydenta RP, WP Wiadomości.
Źródło: WP Wiadomości










