Lewica znowu zaczyna rozmowę o jedności. A skoro zaczyna ją przed wyborami, to znaczy, iż ktoś właśnie otworzył kalkulator.
Włodzimierz Czarzasty mówi wprost: lewica powinna pójść do wyborów skonsolidowana. Nowa Lewica, Razem, PPS, Unia Pracy, środowisko Joanny Senyszyn, OPZZ — lista potencjalnych partnerów jest długa.
Brzmi jak polityczna rodzina przy jednym stole.
Tyle iż jak to w rodzinie bywa, największym problemem zwykle nie jest to, kto przyjdzie. Tylko kto obok kogo usiądzie.
Czarzasty przypomina sukces wspólnego startu sprzed siedmiu lat i powrót lewicy do Sejmu. Przypomina też wejście do współrządzenia trzy lata temu. Innymi słowy: razem już raz zadziałało, więc może warto spróbować ponownie.
Problem w tym, iż dziś sytuacja jest inna.
Partia Razem od dawna buduje własną tożsamość. Nowa Lewica swoją. Inne środowiska też niekoniecznie marzą o roli dodatku na wspólnej liście.
A wybory w Krakowie pokazały jeszcze jedną rzecz.
Matematyka bywa brutalna.
Kandydatki Lewicy i Razem zdobyły łącznie około 11 procent. To mniej niż łączny wynik Adriana Zandberga i Magdaleny Biejat w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich.
Czarzasty mówi więc o konieczności wyciągnięcia wniosków.
I trudno nie zauważyć, iż właśnie od tego zaczyna się każda polityczna konsolidacja.
Najpierw są „wnioski”.
Potem „rozmowy”.
Następnie „kierunkowe decyzje”.
A na końcu oczywiście okazuje się, iż wszystko zależy od miejsc na listach.
Nie z KO. Przynajmniej na razie
Ciekawsze jest jednak coś innego.
Czarzasty nie widzi dziś potrzeby tworzenia jednej wielkiej listy całej koalicji rządzącej.
Jego pomysł jest prostszy: centroprawica wokół Koalicji Obywatelskiej i centrolewica wokół Nowej Lewicy.
Dwa bloki.
Dwie tożsamości.
Jedna nadzieja na utrzymanie władzy.
To politycznie brzmi logicznie. Każdy zachowuje własną markę, własny elektorat i własne miejsca na listach.
Bo przecież polityka jest również sztuką przekonywania wyborcy, iż wspólnie można zrobić więcej, nie oddając przy okazji zbyt wiele samemu.
I tu zaczyna się prawdziwa gra
Do końca roku mają zapaść pierwsze kierunkowe decyzje.
Ostateczne — w lutym.
Czyli czasu w rozmowy pozostało sporo.
I równie sporo czasu w to, żeby dzisiejsze deklaracje przestały obowiązywać.
Sam Czarzasty przyznaje zresztą, iż decyzje mogą być zupełnie inne niż to, o czym mówi obecnie.
To akurat w polityce wyjątkowo bezpieczna prognoza.
Na dziś wiemy więc jedno.
Lewica chce się konsolidować.
Nie wiadomo jeszcze tylko, kto z kim, na jakich zasadach i pod czyim szyldem.
A to właśnie te trzy pytania zwykle okazują się ważniejsze niż wszystkie wcześniejsze deklaracje o jedności.
Bo wspólny start brzmi bardzo dobrze.
Dopóki nie trzeba ustalić miejsc na liście.
Marcus Pryszberg














![Bulwary nad Narwią w Ostrołęce coraz bliżej. Większość prac już wykonano [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/pxl_20260920_094040726_normal.jpg)
![Centrum Inicjatyw Młodzieżowych w Ostrołęce rośnie. "Na razie najwięcej dzieje się w ziemi, ale..." [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/768932431_1367683735550242_7809440953203696623_n.jpg)

