Świat okiem Marcusa: Lewica znów chce się policzyć

wschodni24.pl 2 godzin temu

Lewica znowu zaczyna rozmowę o jedności. A skoro zaczyna ją przed wyborami, to znaczy, iż ktoś właśnie otworzył kalkulator.

Włodzimierz Czarzasty mówi wprost: lewica powinna pójść do wyborów skonsolidowana. Nowa Lewica, Razem, PPS, Unia Pracy, środowisko Joanny Senyszyn, OPZZ — lista potencjalnych partnerów jest długa.

Brzmi jak polityczna rodzina przy jednym stole.

Tyle iż jak to w rodzinie bywa, największym problemem zwykle nie jest to, kto przyjdzie. Tylko kto obok kogo usiądzie.

Czarzasty przypomina sukces wspólnego startu sprzed siedmiu lat i powrót lewicy do Sejmu. Przypomina też wejście do współrządzenia trzy lata temu. Innymi słowy: razem już raz zadziałało, więc może warto spróbować ponownie.

Problem w tym, iż dziś sytuacja jest inna.

Partia Razem od dawna buduje własną tożsamość. Nowa Lewica swoją. Inne środowiska też niekoniecznie marzą o roli dodatku na wspólnej liście.

A wybory w Krakowie pokazały jeszcze jedną rzecz.

Matematyka bywa brutalna.

Kandydatki Lewicy i Razem zdobyły łącznie około 11 procent. To mniej niż łączny wynik Adriana Zandberga i Magdaleny Biejat w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich.

Czarzasty mówi więc o konieczności wyciągnięcia wniosków.

I trudno nie zauważyć, iż właśnie od tego zaczyna się każda polityczna konsolidacja.

Najpierw są „wnioski”.

Potem „rozmowy”.

Następnie „kierunkowe decyzje”.

A na końcu oczywiście okazuje się, iż wszystko zależy od miejsc na listach.

Nie z KO. Przynajmniej na razie

Ciekawsze jest jednak coś innego.

Czarzasty nie widzi dziś potrzeby tworzenia jednej wielkiej listy całej koalicji rządzącej.

Jego pomysł jest prostszy: centroprawica wokół Koalicji Obywatelskiej i centrolewica wokół Nowej Lewicy.

Dwa bloki.

Dwie tożsamości.

Jedna nadzieja na utrzymanie władzy.

To politycznie brzmi logicznie. Każdy zachowuje własną markę, własny elektorat i własne miejsca na listach.

Bo przecież polityka jest również sztuką przekonywania wyborcy, iż wspólnie można zrobić więcej, nie oddając przy okazji zbyt wiele samemu.

I tu zaczyna się prawdziwa gra

Do końca roku mają zapaść pierwsze kierunkowe decyzje.

Ostateczne — w lutym.

Czyli czasu w rozmowy pozostało sporo.

I równie sporo czasu w to, żeby dzisiejsze deklaracje przestały obowiązywać.

Sam Czarzasty przyznaje zresztą, iż decyzje mogą być zupełnie inne niż to, o czym mówi obecnie.

To akurat w polityce wyjątkowo bezpieczna prognoza.

Na dziś wiemy więc jedno.

Lewica chce się konsolidować.

Nie wiadomo jeszcze tylko, kto z kim, na jakich zasadach i pod czyim szyldem.

A to właśnie te trzy pytania zwykle okazują się ważniejsze niż wszystkie wcześniejsze deklaracje o jedności.

Bo wspólny start brzmi bardzo dobrze.

Dopóki nie trzeba ustalić miejsc na liście.

Marcus Pryszberg

Idź do oryginalnego materiału