Świat się męczy
Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto) • 13 kwietnia 2025 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5805
Świat jeszcze się otrząsa po wprowadzeniu zaporowych ceł przez prezydenta Trumpa, więc choćby wojna na Ukrainie zeszła na drugi, a może choćby trzeci plan – bo co tam wojna, kiedy tu chodzi o to, by po staremu wypić i zakąsić? Toteż w Białym Domu urywają się telefony od Umiłowanych Przywódców, stąd i stamtąd, którzy próbują na własną rękę kombinować jakieś wyjątki. Podobno zadzwoniło już 50 spośród 185 państw obłożonych cłami, więc wszystko wskazuje na dobry początek.
Warszawski Judenrat pod przewodem pana red. Michnika, dotychczas w dysonansie poznawczym, teraz odzyskał rezon i z satysfakcją donosi, iż amerykańskiej żydokomunie udało się wreszcie poderwać pewną liczbę tamtejszych szabesgojów do demonstracji ulicznych. Inna rzecz, iż był to ostatni moment, bo prezydent Trump zabrał się za „oszwiate”, przy pomocy której żydokomuna przez całe dziesięciolecia robiła młodym Amerykanom wodę z mózgu, urabiając ich na tak zwane „masy”, czyli – nawóz historii. Pomysł prezydenta jest taki, by zlikwidować federalny resort edukacji, a sprawy „oszwiate” pozostawić w gestii poszczególnych stanów. Takiego noża żydokomuna ścierpieć już nie mogła i poderwała do demonstracji tylu szabesgojów, ilu tylko mogła, co w warszawskim Judenracie przyjęte zostało z westchnieniem ulgi, iż może amerykański eksport komunistycznej rewolucji jeszcze się utrzyma.
Nasi Umiłowani Przywódcy w sprawie ceł siedzą cicho – bo nie mają w tej sprawie nic do gadania. Czekają tedy, co tak naprawdę zrobi Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje. Ona, ma się rozumieć, odgraża się prezydentowi Trumpowi, iż „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” – ale słychać, iż niemieckie firmy samochodowe przemyśliwują, czy w tej sytuacji nie przenieść by paru fabryk do Ameryki i w ten sposób uratować sytuację, nie czekając co tam Reichsfuhrerin wykombinuje. To są sprawy zbyt poważne, żeby pozostawiać je politykierom, więc ludzie interesu będą musieli wziąć sprawy w swoje ręce i w ten sposób ukształtuje się nowy porządek świata. Jak wspomniałem, nasi Umiłowani Przywódcy zamarli w oczekiwaniu – ale bo też nikt nie oczekuje od nich żadnych działań. Przeciwnie; im dłużej nic nie robią tym jest bezpieczniej. U nas też bowiem ludzie poważni wiedzą, iż niczyje życie, zdrowie, ani mienie nie jest bezpieczne, gdy trwa sesja Sejmu.
Na szczęście Sejm zajmuje się pyskówkami, wśród których największym echem odbiła się pyskówka między Naczelnikiem Państwa Jarosławem Kaczyńskim, a Wielce Czcigodnym Romanem Giertychem. Naczelnik Państwa nazwał Wielce Czcigodnego „sadystą” i „łobuzem”, a podobno choćby jeszcze gorzej, bo potem posłowie PiS, jeden przez drugiego, wołali do Wielce Czcigodnego Romana Giertycha „morderca” i tak dalej – aż wieczorem w „Kropce nad „i”” musiała go utulać resortowa „Stokrotka”.
Ale nie to zrobiło największe wrażenie, tylko przekazana przez Wielce Czcigodnego Romana Giertycha wiadomość, iż obstalował sobie badanie swego drzewa genealogicznego. Od razu pojawiły się na mieście fałszywe pogłoski, iż Wielce Czcigodny w prostej linii pochodzi od rzymskiego senatora imieniem Incitatus. Ten Incutatus był koniem, którego do rzymskiego Senatu wprowadził cesarz Kaligula i choćby przydzielił mu do towarzystwa klacz Penelopę, z która Incitatus dochował się potomstwa – aż skończyło się na Wielce Czcigodnym. Oczywiście w tych fałszywych pogłoskach nie ma ani słowa prawdy, bo w przeciwnym razie Wielce Czcigodny musiałby być przynajmniej centaurem, a według narzuconego przez feministrę z vaginetu obywatela Tuska Donalda, Barbarę Nowacką światopoglądu naukowego, centaurów „nie ma”. Inna rzecz, iż jeszcze w czasach stalinowskich ludzie widywali żywe centaury – ale czego ludzie wtedy nie widywali?
W tej sytuacji możemy spokojnie zająć się wyborami prezydenckimi. Zgłosiło się aż 52 prezydentów, co pokazuje, iż w opinii publicznej utrwala się przekonanie, iż „każdy” może zostać prezydentem. Jednak tylko 17 spośród nich zebrało wymagane co najmniej 100 tys. podpisów – a najwięcej – bo aż 4 miliony zebrał podobno pan red. Krzysztof Stanowski – w każdym razie tak mówi. W ogóle mówi on bardzo interesujące rzeczy – na przykład, iż gdy tylko w Polsce obejmie władzę, to zaraz wprowadzi aborcję do 14 roku życia.
Osobiście wiele sobie po zwycięstwie pana red. Stanowskiego obiecuję, bo od lat propaguję tzw. „aborcję opóźnioną”. Dlaczego mielibyśmy obejmować aborcją tylko osoby w stanie prenatalnym, wykluczając w ten sposób z radosnego przywileju bycia abortowanym osoby już urodzone? Taka wyrośnięta zygota zajmuje więcej miejsca w przestrzeni, zostawia ślad węglowy, no a poza tym – robi różne dziwne rzeczy – na przykład – wystawia swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich, czego żadna normalna zygota nigdy nie robi.
Jak tam będzie tak tam będzie – chociaż wszystko może rozstrzygnąć się w całkiem innych kategoriach. Przede wszystkim, w Unii Europejskiej mamy do czynienia z forsowaniem modelu demokracji kierowanej. Niezależnie od wypadków rumuńskich, mamy bowiem kolejny incydent z Maryną Le Pen we Francji. Maryna Le Pen w rankingach prezydenckich przoduje, więc nie było innej rady, jak zaangażować niezawisły sąd, których we Francji jest całe mnóstwo, podobnie jak i u nas. Więc niezawisły sąd zakazał Marynie Le Pen obejmowania funkcji publicznych aż przez 5 lat – a tymczasem wybory prezydenckie we Francji już za pasem, bo w roku 2027. Ona się oczywiście od tej „decyzji politycznej” odwołała do innego niezawisłego sądu – ale na wszelki wypadek zwołała liczne wiece protestacyjne. Czy doprowadzi to do kolejnej rewolucji francuskiej – tego nie wiemy, chociaż prezydent Trump określił tę sytuację, jako „poważną”, więc wszystko jest możliwe.
W jakich kategoriach wszystko rozstrzygnie się u nas – tajemnica to wielka i to nie tylko dlatego, iż w sprawie wyborów prezydenckich w naszym bantustanie ma być zwołany unijny „okrągły stół”. Co tam uradzą – tego nikt jeszcze nie wie, ale z pewnością zostanie tam wsparta koncepcja demokracji kierowanej.
Niezależnie od tego, z więzienia, w którym odsiadywał dożywocie, został przez niezawisły sąd wypuszczony pan Cyba, który przed laty zamordował działacza PiS, pana Rosiaka. Podobno dokucza mu demencja, ale ja podejrzewam, iż może mieć tylko żółte papiery na wypadek, gdyby trzeba było zlikwidować jakiegoś niezatwierdzonego prezydenta, żeby w ten sposób zrobić miejsce temu jedynemu, zatwierdzonemu: wiecie, rozumiecie, Cyba; załatwiliśmy wam żółte papiery, ale kiedy nieubłaganym palcem wskażemy wam obywatela do likwidacji, to niech wam nie zadrży ręka, bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).