Władysław Kosiniak-Kamysz spotka się we wtorek, 10 listopada, w Pentagonie z Petem Hegsethem, by rozmawiać o bazach i obecności wojsk USA w Polsce. W nocy potwierdzono także areszt domowy odwołanego prezydenta Paragwaju Santiago Peñi oraz nowe ograniczone uderzenia USA na irańską obronę przeciwlotniczą.
Polski minister w Pentagonie
Pentagon potwierdził, iż rozmowa Władysława Kosiniaka-Kamysza z Petem Hegsethem odbędzie się we wtorek, 10 listopada, o godz. 10.30 czasu miejscowego, czyli o 16.30 w Polsce. Szef MON zapowiedział rozmowy o bazach, obecności amerykańskich żołnierzy i sojuszu polsko-amerykańskim.
Wizyta ma znaczenie większe niż kolejna fotografia dwóch ministrów. Polska zabiega o stałą bazę wojsk USA, a Waszyngton prowadzi przegląd swojej obecności w Europie. Amerykanie wcześniej zmniejszyli liczbę brygad na kontynencie z pięciu do trzech. Warszawa musi więc twardo walczyć o rozwiązania zapisane w planach, budżetach i strukturze dowodzenia. Same zapewnienia nie zatrzymają rosyjskiej armii.
Spotkanie odbędzie się tydzień po wyborach do Kongresu, które osłabiły polityczne zaplecze Donalda Trumpa. Demokraci przejęli kontrolę nad obiema izbami, co może utrudnić Białemu Domowi prowadzenie części polityki. Dla Polski nie jest to powód do zwłoki. Trzeba rozmawiać z administracją i Kongresem równocześnie, bo trwała obecność wojskowa nie może zależeć od jednego nazwiska ani jednej kadencji.
Stawka dla Polaków jest konkretna: odstraszanie Rosji, szybsza reakcja sojusznicza i bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. Sojusz z USA pozostaje filarem obrony, ale nie zwalnia Polski z budowy własnej armii, zapasów i przemysłu zbrojeniowego. Państwo poważne korzysta z sojuszy, ale nie oddaje partnerowi całej odpowiedzialności za własne granice.
Trump ponownie uderzył w cele w Iranie
Donald Trump poinformował w piątek o nowych, ograniczonych uderzeniach na irański system obrony przeciwlotniczej. Według Associated Press akcja nastąpiła po wystrzeleniu pocisku w kierunku amerykańskiego samolotu w rejonie wyspy Keszm w cieśninie Ormuz. Biały Dom rozważa dalszy kierunek działań, a część administracji zabiega równolegle o powrót do rozmów.
Każda eskalacja w cieśninie Ormuz dotyka także Europy. Przez ten szlak przechodzi ważna część światowego handlu surowcami energetycznymi, więc napięcie może przełożyć się na ceny paliw, koszty transportu i rachunki przedsiębiorstw. Amerykańska grupa lotniskowcowa USS „Theodore Roosevelt” zmierzała już na Bliski Wschód, wzmacniając siły zdolne do działania w regionie.
Polska nie ma interesu w bezwarunkowym popieraniu każdej eskalacji. Nasz interes wymaga bezpieczeństwa żeglugi, niedopuszczenia Iranu do zdominowania regionu oraz ochrony gospodarki przed kolejnym szokiem energetycznym. Twardość ma sens wtedy, gdy służy jasno określonemu celowi politycznemu. Wojna prowadzona bez planu końcowego gwałtownie wystawia rachunek także państwom, które nie uczestniczą w walkach.
Santiago Peña odwołany i objęty aresztem domowym
Senat Paragwaju odwołał w piątek prezydenta Santiago Peñę w związku z kryzysem po upadku banku Ueno. Za usunięciem go z urzędu zagłosowało wszystkich 44 senatorów obecnych na posiedzeniu. Następnie prokuratura nakazała objąć byłego prezydenta aresztem domowym do czasu stawienia się przed jednostką do spraw przestępstw gospodarczych i korupcji.
Śledczy podejrzewają Peñę między innymi o nadużycie zaufania i handel wpływami. Zarzuty nie są prawomocnym wyrokiem, a jego odpowiedzialność musi zostać ustalona w postępowaniu. Urząd prezydenta objął dotychczasowy wiceprezydent Pedro Alliana.
Pierwotne źródło błędnie nazwało Peñę prezydentem Urugwaju. Chodzi o Paragwaj. Ta korekta jest konieczna, bo szybkość nocnego podsumowania nie usprawiedliwia przekazywania czytelnikom fałszywej informacji.
Trzy wiadomości z jednej nocy prowadzą do wspólnego wniosku. Świat wszedł w okres, w którym decyzje wojskowe i polityczne zapadają szybko, a ich skutki przekraczają granice. Polska potrzebuje własnej oceny sytuacji i chłodnej obrony interesu narodowego. W Waszyngtonie oznacza to walkę o trwałe gwarancje bezpieczeństwa. Na Bliskim Wschodzie oznacza ostrożność wobec wojny, której koszty mogą trafić do polskich portfeli.
Źródło: Polskie Radio, Associated Press, EFE, AFP
Źródło: WP Wiadomości












