- Donald Trump będzie chciał przypisać sukces - o ile będzie miał miejsce - prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a nie bardzo się kwapi do powiedzenia, iż to jest zasługa rządu - mówił w "Prezydentach i premierach" Bronisław Komorowski, odnosząc się do wpisu prezydenta USA ws. stałej bazy w Polsce. Według Komorowskiego zmiana charakteru obecności wojsk USA nie podniesie poziomu bezpieczeństwa.
Trump pochwalił Nawrockiego. Komorowski: To zasługa rządu

Prezydent USA Donald Trump opublikował w czwartek na swoim portalu społecznościowym Truth Social informacje ws. stałej bazy amerykańskiej w Polsce, o którą Warszawa zabiega od lat.
"Dzięki odważnemu przywództwu mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego, prezydenta Polski, czynione są znaczne postępy w kierunku utworzenia bazy US Army w Polsce. jeżeli tak się stanie, lokalizacja zostanie niedługo ogłoszona" - napisał i dodał, iż "będzie to historyczny krok dla naszego Wielkiego Sojuszu USA i Polski".
Stała baza USA w Polsce. Bronisław Komorowski: "Sukces ma wielu ojców"
Pytany o stosunki polsko-amerykańskie i osobiste relacje między prezydentami Polski i USA Bronisław Komorowski przekonywał w programie "Prezydenci i premierzy", iż - wbrew słowom Trumpa - postęp w tej sprawie nie jest zasługą Nawrockiego.
- Sukces ma wielu ojców, ale w moim przekonaniu, o ile mnie pamięć nie myli, to inicjatywa podjęcia tej transzy dyskusji ze stroną amerykańską, dotyczącą zamiany baz tymczasowych, czyli rotowanych, na bazę stałą, to jest inicjatywa wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza - stwierdził.
Były prezydent tłumaczył, iż to w rękach szefa MON jest "klucz do decyzji prezydenta Trumpa, bo to są decyzje finansowe". - To my mamy zbudować dla Amerykanów tę bazę - podkreślił.
Komorowski ocenił ponadto, iż Trump "ma taką zasadę, iż zawsze stara się wspierać swoich koalicjantów partyjno-politycznych". Tak robił wszędzie. Gdzie mógł, to chwalił Viktora Orbana (byłego premiera Węgier - red.), dopóki ten nie przegrał wyborów. No i teraz także, zdaje się, iż będzie chciał przypisać jakiś sukces - o ile on będzie miał miejsce - prezydentowi Nawrockiemu, a nie bardzo się kwapi do powiedzenia, że to jest zasługa rządu - ocenił.
Waldemar Pawlak zwrócił natomiast uwagę na datę, którą strona amerykańska wybrała na przekazanie informacji ws. stałej bazy w Polsce.
- Bo bywały takie sytuacje, iż popełniano gafy, o ile chodzi o 17 września - tłumaczył. Dodał też, iż to dobry - z punktu widzenia Polski - sygnał wysłany Rosji.
"Absolutnie nie poprawia polskiego bezpieczeństwa"
Komorowski gasił jednak optymizm, gdyż jego zdaniem stała baza "absolutnie nic nie poprawia polskiego bezpieczeństwa". - Mieliśmy powiedzmy tę samą brygadę amerykańską, oddziały w trybie rotacyjnym, czyli się zmieniała ta brygada co pół roku - tłumaczył i podkreślał, iż i tak "przyjedzie - o ile będzie stała baza - inna brygada amerykańska o podobnym potencjale".
- Różnica polega na tym, iż to jest zmiana istotna z punktu widzenia politycznego. Przypomniał, iż Sojusz "obiecał" Rosji, iż nie będzie stałych baz w Polsce. Mowa tutaj o Akcie Stanowiącym Rosja-NATO z 1997 roku, w którym Pakt Północnoatlantycki zobowiązał się, iż nie rozmieści broni atomowej, ani stałych baz w państwach Europy Środkowo-Wschodniej.
ZOBACZ: "Nawrocki ma to pod kontrolą". Trump zapytany o rosyjskie zagrożenie
- Niestety przed poszerzeniem NATO (w 1999 roku - red.), m.in. o Polskę, ale i o Węgry, o Czechy, NATO, szczególnie Stany Zjednoczone, zobowiązało się, iż nie będzie baz stałych na terenach nowych państw członkowskich - mówił Komorowski i tłumaczył, iż "przekreślenie tej deklaracji ma swoją wagę polityczną".
Tutaj Pawlak zaznaczył, iż "stała obecność w Polsce jest teraz w pełni uzasadniona".
- Ta zmiana, o której pan prezydent wspominał, myślę, iż ma takie uzasadnienie, iż na początku lat dwutysięcznych jeszcze była taka nadzieja, iż Rosja wejdzie do klubu państw demokratycznych i będzie przestrzegała takich podstawowych wartości. (...) O ile jeszcze wcześniej można było mieć nadzieję, czy złudzenia, iż Rosja będzie bardziej pokojowo nastawiona do współpracy, to teraz po tych doświadczeniach w Ukrainie już widać, iż trzeba być gotowym na odpieranie bardzo bezpośrednich aktów agresji - stwierdził były premier.


1 godzina temu









