
Prorok Ezechiel miał kilka wizji. Jedna z nich głosi, iż „Gog i Magog” zaatakują odbudowane państwo Izrael, ale ostatecznie zostaną zniszczeni przez Jehowę. W związku z tym znamy tę ideę: powstanie nowa świątynia, pojawi się „Mesjasz”, a Izrael obejmie władzę. Co do tego, kim dokładnie są „Gog i Magog”, pilpul jest dosłownie nieskończony. Jednak według Księgi Objawienia mają to być koalicja wrogich narodów pogańskich, walczących przeciwko Izraelitom.
Jeśli spojrzymy na obecny konflikt, mamy po jednej stronie Izrael wspierany przez chrześcijańskich syjonistów, a po drugiej Iran, wspierany głównie, choć po cichu, przez Rosję i Chiny. Rosja jest państwem wielowyznaniowym, w którym prawosławne chrześcijaństwo stanowi większość. W Chinach dominującym systemem wierzeń jest buddyzm. Iran jest wprawdzie republiką islamską, ale jako jedna z najstarszych kolebek cywilizacji, zachował elementy swojej starożytnej religii, zaratusztrianizmu. Na przykład Nowruz, irański Nowy Rok, jest tradycją zaratusztriańską, a Cieśnina Ormuz została nazwana na cześć Hormoza, zaratusztriańskiego boga mądrości, światła i porządku kosmicznego.
Widzimy tu biblijny schemat: koalicję państw o różnych wierzeniach w egzystencjalnej walce z Izraelem. To oczywiście skrajnie uproszczona koncepcja: ostateczna bitwa między Gogiem i Magogiem (tj. Iranem, Chinami i Rosją) a biblijnym Izraelem (tj. syjonistycznymi Izraelczykami i Amerykanami). Jednak Chińczycy są bardzo pragmatyczni, a w Izraelu mieszka wielu rosyjskich Żydów, więc Pekin i Moskwa nie podejmą bezpośrednich działań przeciwko Izraelowi. Jednak Izraelczycy i amerykańscy syjoniści zdają się być przekonani do tej mitologicznej interpretacji. Pamiętajmy tylko, iż Pete Hegseth, urzędujący sekretarz wojny USA, nazywa każdy etap powstawania państwa Izrael „cudem”. Albo pomyślmy o Mike'u Huckabee, ambasadorze USA w Izraelu, który w wywiadzie dla Tuckera Carlsona, dotyczącym Izraelczyków i Bliskiego Wschodu, powiedział: „Byłoby dobrze, gdyby zabrali wszystko”.
Zachodnie media głównego nurtu stale nazywają Iran „teokracją”, a Izrael „jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie”. Ale jak pokazują obecne wydarzenia geopolityczne, odzwierciedlone w biblijnych historiach, stroną amerykańsko-izraelską kieruje religijna wizja z trzema celami: założeniem Wielkiego Izraela (od Nilu do Eufratu), odbudową świątyni i przyjściem Mesjasza. Bo choćby jeżeli znaczna część Tory (nie mówiąc już o Talmudzie) wygląda bardziej jak projekt polityczny niż podręcznik religijny, Izrael jest w istocie teokracją w przebraniu. Dlatego choćby jeżeli Iran zwycięży w obecnym konflikcie, Izraelczycy będą przez cały czas postrzegać inne narody, które nie w pełni ich wspierają, jako Goga i Magoga.
Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w tej kolumnie są wyłącznie poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RT
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/636773-iran-war-torah-project/













