Od używania Sztucznej Inteligencji nie uciekniemy. Fakt, nie opinia. Można wmawiać sobie, iż jest inaczej, to jednak proces nieunikniony na tak wielu poziomach, iż będziemy z SI korzystali, a bardzo często już korzystamy choćby bez naszej wiedzy i zgody. O tą ostatnią i tak nikt nie będzie pytał.
Ale…
Ale pozostaje oczywiście pytanie o to, jak będzie ona wykorzystywana. I nie chodzi mi tu naprawdę o anegdotyczną w gruncie rzeczy wpadkę senator Magdaleny Kochan, której wzmocniona zbiorową partyjną mądrością ocena prezydenta Nawrockiego od użycia fejkowej „fotografii” w żaden sposób się przecież nie zmieni. I tym bardziej o wyszukiwanie z pomocą SI informacji i agregowanie ich w spójną całość czy tworzenie prostych komunikatów i grafik (choć za stosowanie w nadmiarze wygenerowanych przez ChatGPT plakatów należy się osobne miejsce w piekle). Sam to robię. No ale jasna sprawa, iż nie tylko do tego „inteligentne” skrypty są wykorzystywane.
Znamy to przecież wszyscy, także – nie oszukujmy się – lokalnie. Coraz częściej media społecznościowe polityków, dziennikarzy, blogerów, celebrytów i wszelkiej maści wielepów wypełniane są treścią, co do której pochodzenia nie ma żadnych wątpliwości. To wodolejstwo, powtarzające się frazy, powoływanie się na anonimowych ekspertów i źródła, ogólnikowość i w gruncie rzeczy pustosłowie są tak charakterystyczne, iż chyba tylko ślepy nie zauważy, iż podpisujący się pod wywodami „autorzy” sprzedają duszę cyfrowemu diabłu.
Można, poniekąd, zrozumieć tę pokusę: wrzucasz SI polecenie i cyk! – już możesz się poczuć jak ekspert w dziedzinie, o której nie masz bladego pojęcia, lokalny autorytet, ba, lider opinii publicznej. A iż wrzucany cyfrowy śmieć często nie wytrzymuje zderzenia z wiedzą odbiorcy, który zna lokalne niuanse i konteksty? Nie szkodzi, pewnie sporo osób nie zauważy, iż to, mówiąc wprost, oszustwo. Ewentualna polemika tylko podkręci zasięgi.
Jaka jest puenta tego felietonu? ChatGPT sugeruje taką: Komentator, który bezrefleksyjnie podpiera się sztuczną inteligencją, wystawia przede wszystkim świadectwo nie jej możliwościom, ale granicom własnej samodzielności intelektualnej.
W zasadzie trudno się nie zgodzić, prawda? Chodzi jednak przede wszystkim o to, by to odbiorca miał na uwadze, iż coraz częściej serwowana jest mu wypluta przez wirtualny model językowy papka ulepiona z dostępnych w internetach strzępów informacji (albo dezinformacji), których podpisanej pod nią osobie choćby nie chce się zweryfikować. A będzie tylko gorzej.

1 dzień temu



![„Polecam grzybobranie”. Poseł Popielarz odpowiada protestującym pod jego biurem [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage_1-4.jpg)












