Handel w niedziele. Konsumenci oczekują większej elastyczności, ale niekoniecznie pełnej liberalizacji
[BADANIE] Ponad 60 proc. Polaków chce złagodzenia zakazu handlu w niedziele
Polacy mają dość zakazu handlu w niedziele. Ponad 60 proc. chce złagodzenia przepisów
Niedziele handlowe dzielą Polaków. Ponad 60 proc. chce liberalizacji, ale niekoniecznie całkowitej
[BADANIE] Tylko 16,5 proc. Polaków chce utrzymania obecnych zasad handlu w niedziele
[BADANIE] Zdecydowana większość Polaków chce większej liczby niedziel handlowych
Zakaz handlu w niedziele. Ponad 60 proc. Polaków jest za zmianami w kierunku liberalizacji [BADANIE]
Zakaz handlu w niedziele traci poparcie. Tylko co szósty Polak chce utrzymania obecnych zasad
Łącznie 60,5% Polaków opowiada się za zwiększeniem liczby niedziel handlowych w ciągu roku. Najmocniejsze poparcie, wynoszące 27,5%, uzyskał wariant zakładający otwarcie sklepów w każdą niedzielę. Możliwość zrobienia zakupów w dwie niedziele w miesiącu preferuje 19% rodaków, a w jedną – 14%. Natomiast w sumie 30,8% społeczeństwa chciałoby utrzymania obecnych przepisów lub ich zaostrzenia. Tylko 8,7% konsumentów nie potrafi się określić. Według ekspertów, wyniki pokazują, iż liberalizacja przepisów mogłaby stanowić kompromis między oczekiwaniami konsumentów, interesami przedsiębiorców i potrzebą ochrony pracowników handlu.
Z niedawno opublikowanego badania (współautorstwa Shopfully Poland) wynika, iż łącznie aż 60,5% Polaków chce zwiększenia liczby dni handlowych. W tej grupie 27,5% rodaków jest za otwarciem sklepów w każdą niedzielę. Do tego 19% opowiada się za wprowadzeniem sprzedaży w dwie niedziele w miesiącu, a 14% – w jedną. – Przyczyny są dwie. Po pierwsze, jesteśmy społeczeństwem zakupoholików. Po prostu lubimy zakupy, zarówno te tradycyjne, jak i online. Po drugie, część Polek i Polaków ze względu na natłok pracy i obowiązków nie ma czasu w większe zakupy w tygodniu, zwłaszcza mniej pilnych produktów – mówi Tomasz Przewoźnik z Uniwersytetu WSB Merito.
Patrząc na dane, Robert Biegaj z Shopfully Poland stwierdza, iż szczególnie interesujący jest podział zwolenników liberalizacji. Najpopularniejszym pojedynczym rozwiązaniem pozostaje handel we wszystkie niedziele, wskazany przez 27,5% badanych. Jednocześnie łącznie 33% respondentów preferuje model pośredni, czyli jedną lub dwie niedziele handlowe miesięcznie. Pokazuje to, iż wśród konsumentów nie istnieje jeden dominujący pomysł na przyszłe regulacje. – Z perspektywy rynku detalicznego nie ma jednoznacznego poparcia dla otwarcia wszystkich sklepów w każdą niedzielę. Wyniki wskazują przede wszystkim na potrzebę większej elastyczności w organizowaniu codziennych zakupów. To istotny sygnał zarówno dla sieci handlowych, jak i ustawodawcy – dodaje ekspert.
Jak komentuje dr Maria Andrzej Faliński, były dyrektor generalny POHID-u, liberalizacja przepisów mogłaby stanowić kompromis między oczekiwaniami konsumentów, interesami przedsiębiorców i potrzebą ochrony pracowników handlu. Musiałby on tylko być dobrze przemyślany. Ekspert osobiście proponuje swobodę pracy w niedziele, bo sklepy otworzą jedynie niektórzy. Rynek się dostosował i dla jednych dodatkowy dzień byłby pozytywem argumentem dla ich pozycji konkurencyjnej, a dla innych – dodatkowym problemem, bo koszt otwarcia raczej nie pokryłby się z przychodem z niedzielnej pracy firmy. Niech pracuje w niedziele ten, komu się opłaca, a ten, kto nie chce i nie musi, niech nie działa.
– w tej chwili mamy osiem niedziel handlowych w roku, przy czym aż trzy przypadają na grudzień. Optymalnym rozwiązaniem wydaje się ich bardziej równomierne rozłożenie. Wiele opinii skłania się ku rozwiązaniu, w ramach którego liczba niedziel handlowych powinna oscylować wokół dwunastu. Najlepiej by było, aby na każdy miesiąc kalendarzowy przypadała jedna – uważa ekspert z WSB Merito.
Z kolei 30,8% Polaków opowiada się za obecnymi lub surowszymi ograniczeniami. Wśród nich 16,5% zostawiłoby aktualny model, a 14,3% chciałoby zaostrzenia przepisów. Natomiast 8,7% nie potrafi określić się w tym temacie. Zdaniem Roberta Biegaja, na uwagę zasługuje stosunkowo niewielkie poparcie dla utrzymania obecnych zasad. Łącznie niemal trzy czwarte badanych preferuje rozwiązanie inne niż obowiązujące, choć część z nich oczekuje liberalizacji, a niewielki odsetek – dalszych ograniczeń.
– Nie należy automatycznie interpretować tego wyniku jako powszechnego niezadowolenia z przepisów. Można jednak uznać, iż obecny model nie odpowiada w pełni preferencjom znacznej części uczestników badania. Dla ustawodawcy powinien to być argument za rzetelną oceną skutków dotychczasowych regulacji, a nie za automatycznym przyjęciem jednego z proponowanych wariantów – przekonuje ekspert z Shopfully Poland.
Jak przypomina Tomasz Przewoźnik, pierwotnym celem wprowadzenia zakazu handlu w niedziele była próba zmiany zachowań społecznych. Chodziło o wypromowanie innych form spędzania czasu w dniu wolnym od pracy. Wątpliwym jest, czy ten efekt udało się osiągnąć. Legislacyjna próba sterowania naszymi zachowaniami społecznymi jest karkołomna. Samo zamknięcie sklepów nie wymusza bardziej rodzinnego sposobu spędzania czasu w tych, którzy tego nie chcą robić. I odwrotnie – otwarte w niedziele placówki automatycznie nie skłaniają wszystkich do masowego odwiedzania galerii handlowych.
– Kto chce, to pójdzie do sklepu, a komu zasady i tradycja zabraniają, ten nie zrobi tego i tyle. To póki co wolny kraj. Tu nie ma konfliktu, a jedyny może być polityczny. Zmiany legislacyjne, które są potrzebne, to uchylenie ustawy, uchwalenie uchylającej kilku zasad o dopuszczalności pracy i obowiązku rekompensaty, ze wskaźnikiem procentowym dziennej stawki pracownika – moim zdaniem – minimum 100% plus – podsumowuje dr Faliński.
Redakcja MondayNews Polska
(MN,Listopad2026 r.)
Ww. materiał jest udostępniony na zasadzie nieodpłatnej licencji.
© MondayNews Polska | Wszelkie prawa zastrzeżone.

10 godzin temu



![„Polecam grzybobranie”. Poseł Popielarz odpowiada protestującym pod jego biurem [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage_1-4.jpg)












