Wojewoda dolnośląska uchyliła zakaz korzystania z rzeki Bóbr. Obowiązywał od 4 lipca i został wprowadzony w związku ze skutkami remontu tamtejszej zapory. W trakcie prac stwierdzono masowe śnięcie ryb w zbiorniku Pilchowice i w korycie rzeki. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Zarządzenie wojewody uchylające zakaz korzystania z rzeki Bóbr zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego w środę (16 września). Pismo uchyla wprowadzony 4 lipca przez wojewodę zakaz i obowiązuje od momentu opublikowania.
Dalsza część tekstu pod wpisem
Wojewoda Dolnośląski podpisał rozporządzenie nr 22, znoszące zakaz korzystania z wody rzeki Bóbr na odcinku od zapory w Pilchowicach do Zbiornika Rakowice. Decyzja została podjęta na podstawie aktualnych badań oraz opinii adekwatnych instytucji. Sytuacja pozostaje monitorowana. pic.twitter.com/MNB1GWN0zd
— Dolnośląski Urząd Wojewódzki ???? (@WojewodzkiUrzad) September 16, 2026
Zakaz został wprowadzony w związku ze skutkami remontu zapory na rzece Bóbr, który prowadzi Tauron Ekoenergia. Masowe śnięcie ryb w zbiorniku Pilchowice i w korycie rzeki Bóbr poniżej zapory zaobserwowano na przełomie czerwca i lipca. Miało to związek ze spuszczeniem wody ze zbiornika. Działania te były konieczne przed rozpoczęciem remontu zapory.
Rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiej Tomasz Jankowski powiedział PAP, iż mimo uchylenia zakazu służby cały czas monitorują sytuację na rzece.
Bóbr jest w tej chwili jedną z najbardziej monitorowanych rzek na tym odcinku w Polsce
– zapewnił.
Dodał, iż wojewoda podjęła decyzję o uchyleniu zakazu po zasięgnięciu opinii specjalistów z różnych instytucji.
W tej sprawie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu po przeprowadzeniu kontroli skierowała na początku sierpnia do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Ma ono polegać na spowodowaniu zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Chodzi też o wykroczenie w zakresie wykonywania czynności wbrew warunkom określonym w zezwoleniach na odstępstwa w stosunku do gatunków chronionych.
Kontrolerzy RDOŚ dopatrzyli się w postępowaniu budowlanym wielu nieprawidłowości. Ich zdaniem nadzór przyrodniczy miał w dużej mierze charakter wybiórczy. Ocenili, iż na placu budowy w ogóle nie wyznaczono specjalistów z zakresu chiropterologii, teriologii i zoologii, co stanowiło bezpośrednie złamanie „warunków zawierających zgody na odstępstwa wobec fauny”.
Ponadto w obszarach, w których nadzór formalnie funkcjonował, opierał się na błędach metodologicznych.
Nadzór ornitologiczny z góry założył brak zagrożeń dla lęgów, nie uwzględniając wyników wcześniejszych inwentaryzacji przyrodniczych oraz występujących w okresie lęgowym wahań poziomu wody
– napisano w sierpniowym komunikacie.
Zdaniem kontrolerów herpetolog zlecił rozstawienie wygrodzeń ochronnych jedynie w uregulowanej, zurbanizowanej strefie przy samej zaporze, pomijając naturalne zatoczki stanowiące adekwatne miejsca rozrodu płazów. Dodatkowo sprzęt budowlany skierowano w koryto rzeki bez jakiegokolwiek uprzedniego sprawdzenia dna przez ichtiologa lub zoologa, co mogło zniszczyć zimowiska gatunków dennych.
Zwrócono przy tym uwagę, iż mimo pogarszających się warunków bytowych nie wstrzymano zrzutu wody, ignorując w tym zakresie pisemne zalecenia metodyczne nadzoru ichtiologicznego. W rezultacie zebrano i przekazano do utylizacji 23,47 tony martwych ryb, a akcja ratunkowa ocaliła zaledwie około 2,22 tony żywych zwierząt odłowionych i przeniesionych do zbiornika Wrzeszczyn.
W raporcie pokontrolnym wykazano, iż nikt nie przeprowadził ewidencji ilości i gatunków śniętych ryb, a oceniono to wyłącznie na podstawie zdjęć i ustnych informacji od ekip sprzątających. W przypadku siedlisk rośliny włosienicznik nie było możliwe określenie skali zniszczeń i nie prowadzono bieżącej ewidencji zniszczonych płatów, a ocena fitosocjologiczna opierała się na opracowaniu ze stycznia 2026 r., co było nieprzydatne, bo wymaga ona prowadzenia inwentaryzacji w szczycie okresu wegetacyjnego.
Wyniki kontroli i postępowania wyjaśniającego wskazują na naruszenia obowiązujących warunków, co miało negatywny wpływ na środowisko. Zaniechanie działań ochronnych doprowadziło do naruszenia warunków decyzji derogacyjnych i postanowienia naturowego
– napisali w sierpniu pracownicy RDOŚ.
Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim, do której trafiło zawiadomienie, już wcześniej wszczęła postępowanie w sprawie skutków inwestycji na rzece Bóbr.
Właściciel obiektu przed rozpoczęciem spuszczania wody sygnalizował, iż mogą pojawić się śnięcia ryb. Remont potrwa dwa lata. Prace mają kosztować 93 mln zł.
W lipcu prezes spółki Tauron Ekoenergia Sławomir Czuchrij poinformował, iż spółka zleciła przygotowanie opracowania specjalistom m.in. z zakresu ichtiologii, którzy wskazali, jakie działania należy podjąć, aby w sposób bezpieczny dla środowiska rzecznego kontynuować remont zapory.
Polecamy

Naprawa szprotawskich wałów przeciwpowodziowych
W Szprotawie trwa naprawa wałów przeciwpowodziowych i umacnianie brzegów rzeki Bóbr zniszczonych w czasie ostatniej powodzi. Inwestycja prowadzona jest przez...
Czytaj więcejDetails
Tauron nie wypłaci przedsiębiorcom rekompensat

Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska w najbliższym czasie oczekuje na raport o sytuacji na rzece Bóbr

Tauron zabezpieczy rzekę Bóbr przed rozpoczęciem dalszego remontu zapory Pilchowice


1 godzina temu








![„Szklanka dobrej rozmowy”: o dziewczynie, która nie potrafiła klęczeć [+WIDEO]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/09/slider-do-misyjne-pl-8.png)






