Polska może dostać 120 mld zł z ETS2. Eksperci apelują do rządu

3 godzin temu

Ponad 120 mld zł – tyle według szacunków może trafić do Polski z nowego systemu handlu emisjami ETS2. Organizacje społeczne i eksperci apelują do rządu o szybkie przygotowanie planu wydatkowania tych środków na modernizację transportu, budynków i walkę z ubóstwem energetycznym. Spór o przyszłość systemu w Polsce dodatkowo podgrzewają polityczne propozycje wyjścia z ETS.

Na początek przypomnijmy – ETS to system handlu emisjami CO2 w Unii Europejskiej. Do tej pory taki system obejmował największych emitentów – np. ciężkie przemysł, energetyke czy lotnictwo wewnątrz państw wspólnoty. Jego rozwinięcie – ETS2, obejmie także emisje z transportu drogowego i budynków, i miał zacząć działać już w 2027 roku. Teraz najbardziej prawdopodobny scenariusz to jego opóźnienie do 2028. Powód? ETS2 wpłynie na ceny energii oraz paliw w Europie.

Ale jest też „marchewka”, szczególnie dla państw takich, jak Polska. ETS2 może stać się dla naszego krajuogromnym źródłem inwestycji. Według analiz ponad 120 mld zł mogłoby zostać przeznaczone na modernizację gospodarki i wsparcie gospodarstw domowych. Tymczasem w kraju trwa polityczna debata o przyszłości całego systemu. Trwa nie od dziś – bo wraca w trakcie każdej kampanii wyborczej od 2019 roku.

Jacek Sasin: wychodzimy z ETS. Eksperci: to równoznaczne z Polexitem

– Wychodzimy z ETS – oświadczył Jacek Sasin podczas sobotniej (14.03.2026) konferencji PiS ws. energetyki. Polityk zapowiedział złożenie projektu ustawy ws. wycofania ustawy dot. ETS z polskiego prawa, co zdaniem posła PiS „sprawi, iż nie będzie podstaw do utrzymywania ETS w Polsce”. Zdaniem ekspertów Polska nie może jednostronnie wypowiedzieć przestrzegania systemu ETS. jeżeli by to zrobiła, naraża się na olbrzymie kary. Jedyną drogą do skutecznego wykluczenia systemu byłby Polexit.

Także były minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiedział ostatnio, iż ma zamiar złożyć projekt ustawy dotyczący wyjścia Polski z systemu ETS. Czarnek wyraził swoją krytykę wobec odnawialnych źródeł energii i systemu ETS. Polityk argumentuje, iż OZE i ETS skutkują wzrostem cen energii.

Takie działania i zapowiedzi spotykają się ze stanowczą reakcją m.in. naukowców.

– Należy mówić głośno – jeżeli ktoś chce wyjścia Polski z ETS, chce wyjścia naszego kraju z Unii Europejskiej – reaguje na ataki wobec ETS Zbigniew Karaczun, prof. SGGW, ekspert Koalicji Klimatycznej. Naukowiec zwraca uwagę, iż ETS daje nam bezpieczeństwo i suwerenność energetyczną.

Apel do premiera

Wielu ekspertów zajmujących się problematyką energetyki uważa, iż zarówno ETS jak i ETS2 dotyczący termomodernizacji i elektryfikacji transportu jest nam niezwykle potrzebny, jednak obecna koalicja rządząca nie spieszy się z podjęciem działań na rzecz wdrożenia systemu ETS2 w Polsce. Chodzi tu o przedstawienie jasnych zasad wydatkowania środków z ETS2 i pilne przyjęcie krajowego Planu Społeczno-Klimatycznego (PSK).

Opieszałość działań rządu Donalda Tuska spotkała się z reakcją wielu organizacji pozarządowych, zajmujących się środowiskiem i energetyką. W ubiegłym tygodniu 19 organizacji eksperckich wystosowało list otwarty do premiera w sprawie finalizacji Planu Społeczno-Klimatycznego oraz przedstawienia planu wydatkowania przychodów z ETS2.

– Przejrzystość i przewidywalność w zarządzaniu środkami [..] będzie istotna dla budowy społecznego zaufania do zachodzących zmian. Obywatele muszą mieć pewność, iż ich pieniądze zostaną wydane rozsądnie – piszą w liście do premiera NGO-sy.

  • Czytaj także: Eksperci: ETS2 nie został zablokowany. To tylko korekty

Ogromna skala korzyści z ETS2

System ETS2, który obejmie emisje z transportu drogowego i budynków, może stać się dla Polski jednym z największych źródeł finansowania modernizacji gospodarki w najbliższych latach

Zgodnie z analizą Instytutu Reform Polska może otrzymać łącznie ok. 124 mld zł z systemu ETS2 do 2032 roku. Na tę kwotę składa się około 48 mld zł ze Społecznego Funduszu Klimatycznego oraz choćby 76 mld zł z krajowych aukcji uprawnień do emisji CO2 do budżetu Polski.

Postęp państw UE we wdrażaniu systemu ETS2. Źródło: IETA Tracker.

Dane pokazują, iż już kilkanaście państw wdraża już lub już wdrożyło ETS2. Zrobiły to choćby takie kraje jak Bułgaria czy Litwa. Tymczasem nie Polska.

– Dyskusja o ETS to dyskusja o tym, jakim państwem chce być Polska – mówi Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform. – Czy chcemy iść na skróty i skupiać się na bieżącym łagodzeniu skutków uzależnienia od coraz bardziej niestabilnych dostaw paliw kopalnych z zagranicy, czy też chcemy budować trwałą odporność naszej gospodarki w oparciu o własny potencjał organizacyjny i przemysłowy – argumentuje.

Koniec ubóstwa energetycznego i smogu?

Środki z ETS2 mają zostać przeznaczone na poprawę efektywności energetycznej budynków i ograniczenie kosztów ogrzewania. W praktyce oznacza to wsparcie dla termomodernizacji domów i mieszkań, wymiany przestarzałych źródeł ciepła oraz rozwoju czystych technologii grzewczych. Dzięki temu możliwe byłoby obniżenie rachunków za energię w dłuższej perspektywie oraz zmniejszenie zależności od paliw kopalnych.

Według Instytutu Reform miliardy złotych z tego mechanizmu muszą pójść na modernizację najbardziej energochłonnych budynków. Przede wszystkim na wsparcie gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym.

W Polsce wciąż bardzo duża część budynków mieszkalnych ma niską efektywność energetyczną. Oznacza to wysokie zużycie energii i wysokie koszty ogrzewania. Jednocześnie choćby 3 mln gospodarstw domowych ogrzewa domy węglem, często w starych, słabo ocieplonych budynkach. To nie tylko odbija się na domowym budżecie. Jak wiemy, fatalna jakość ogrzewania domów przekłada się na fatalną jakość powietrza i wciąż dziesiątki tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie.

– Budynki odpowiadają za 40 proc. zużycia energii w Polsce. Ich systemowa i umiejętnie wspierana modernizacja energetyczna to strategiczna inwestycja rozwojowa w nasze bezpieczeństwo energetyczne i gospodarkę, a także poprawę standardu życia obywateli i – używając analogii budynkowych – fundament dla poprawy jakości powietrza w Polsce – mówi Jan Ruszkowski, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Fala Renowacji.

Podsumowując, ETS2 oznacza, iż mieszkańcy starych i nieocieplonych domów mogą dzięki środkom z tego mechanizmu otrzymać wsparcie na modernizację budynków, zmniejszyć koszty ogrzewania oraz poprawić komfort życia. Pod warunkiem oczywiście, iż państwo przygotuje skuteczny plan wykorzystania tych funduszy. W innym przypadku na te same gospodarstwa spadną po prostu wyższe rachunki, bez żadnego wsparcia. Najbardziej obciążone będą gospodarstwa domowe o najniższych dochodach. Te, które ogrzewają się węglem – według szacunków cena węgla może wzrosnąć o ok. 25-30 proc. w 2028 roku.

  • Czytaj także: Minister cieszy się z „wybicia zębów” ETS2. Eksperci: Polacy bez pomocy

Brak ETS2 to prezent dla eksporterów paliw kopalnych

ETS2 jest od wielu tygodni atakowany przez lobby paliw kopalnych, ale też przez niektóre rządy czy grupy polityczne.

Według analityków z Bruegel, belgijskiego think tanku zajmującego się m.in. polityką klimatyczną, atak na ETS czy ETS2 jest ekonomicznym sabotażem. Tamtejsi analitycy jasno mówią, iż ETS nie jest główną przyczyną wysokich cen energii. Na ceny energii wpływają koszty wydobycia paliw kopalnych i ich dostępność. Świeżym przykładem są konsekwencje wojny z Iranem i blokady cieśniny Ormuz.

– Wycofanie się z systemu oznaczałoby w praktyce prezent dla państw, z których dziś sprowadzamy ropę, gaz i węgiel – ETS obciąża bowiem właśnie korzystanie z paliw, które musimy importować – zwraca uwagę Śniegocki.

– Wyrzucanie systemu EU ETS na śmietnik byłby dla nas strzałem w stopę. Polsce powinno zależeć na jego stabilności bardziej niż innym krajom, ponieważ jego rozpad doprowadziłby do wyścigu na subsydiowanie emisji, który przegramy – dodaje Michał Hetmański, prezes zarządu fundacji Instrat.

Prezes Instytutu Reform wspomina przy tym, iż do tej pory rządy w Polsce nie przeznaczały tych środków na inwestycje w transformację. Teraz wojna na Bliskim Wschodzie pokazuje, iż już dawno należało wdrożyć takie mechanizmy jak ETS2.

– Polscy politycy powinni pamiętać, iż nie rządzą Teksasem ani Katarem. Polska nie ma dużych zasobów ropy i gazu. Nie rządzą też Polską z czasów PRL. Dzięki kilku dekadom rozwoju praca Polaków ma dziś znacznie większą wartość rynkową. Dlatego większość polskich kopalni węgla kamiennego nie jest już w stanie oferować atrakcyjnych wynagrodzeń bez generowania wielomiliardowych strat pokrywanych z budżetu państwa -mówi Śniegocki.

Na koniec warto dodać, iż ETS to nie tylko Europa, to także inne kraje. Na przykład… Chiny.

  • Czytaj także: ETS wciąż budzi emocje. Na świecie jest 38 podobnych systemów

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/aga7ta

Idź do oryginalnego materiału