„ Tym razem zapraszam Was do refleksji nad rzeczywistością oczami Starszej Pani, która pojawiła się w moim życiu niemal dekadę temu, w pewien majowy dzień. Pracowałam wówczas w Warszawie, w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Okna mojego narożnego gabinetu wychodziły na ul. Hożą i Żurawią. Ogromnie czymś zafrapowana, nie mogłam się skupić, co chwilę wstawałam od komputera. Być może pisałam jakieś tezy dla któregoś z ministrów, albo kolejną analizę uzasadniającą finansowanie rozwoju obszarów wiejskich z unijnego budżetu.
Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam starszą kobietę. Stała na balkonie i patrzyła na wielkie miasto. Potem spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
To był świat, którego już nie ma. Świat sprz

2 godzin temu
















