Urząd ma informacje z ZUS, skarbówki i od sąsiada. Ruszają masowe kontrole deklaracji. Każdy może być sprawdzony

3 godzin temu

Urzędy gminne w całej Polsce uruchomiły w 2026 roku wzmożone kontrole deklaracji śmieciowych. Weryfikują nie tylko to, czy mieszkańcy w ogóle złożyli dokumenty, ale przede wszystkim – czy podali w nich prawdziwą liczbę domowników. Do akcji wchodzą dane z ZUS, skarbówki, ewidencji ludności, a choćby szkół. Ci, którzy przez lata płacili za mniej osób niż faktycznie mieszkało pod danym adresem, mogą dostać rachunek z odsetkami za choćby 5 lat wstecz.

Fot. Warszawa w Pigułce

Skąd nagle taka aktywność urzędów?

Za wzmożeniem kontroli stoją dwie rzeczy: rosnące koszty systemu odpadowego i twarda data w kalendarzu. Do 31 marca 2026 roku każdy wójt, burmistrz i prezydent miasta musi przekazać marszałkowi województwa roczne sprawozdanie z gospodarki odpadami komunalnymi za 2025 rok. W dokumencie trzeba wykazać osiągnięcie poziomu recyklingu wynoszącego co najmniej 55% wagowo – i to jest warunek, który wiele gmin spędza sen z powiek. Gminy, które progu nie osiągną, płacą finansowe sankcje.

Ale to nie wszystko. Przez lata zaniżanie deklaracji było powszechną i – z perspektywy mieszkańców – bezpieczną praktyką. Kontroli praktycznie nie było, urzędnicy nie pytali, marszałkowie też. W 2026 roku ten komfort się skończył. Samorządy, które widzą, jak ich systemy odpadowe generują coraz wyższe deficyty, doszły do prostego wniosku: ktoś za to nie płaci i ten ktoś musi w końcu zapłacić.

Skala niedopłat jest znacząca. W Gorzowie Wielkopolskim władze miasta ujawniły, iż w latach 2022-2023 liczba mieszkańców, za których naliczane były opłaty za odpady, była o 15% niższa niż wynika to z danych GUS. To nie jest margines błędu ani zapomnienia – to systemowe unikanie opłat przez tysiące właścicieli nieruchomości.

ZUS, skarbówka i rozmowy z sąsiadami – tak gminy ustalają, ile osób mieszka w domu

Metody weryfikacji, które stosują dziś urzędy, są znacznie bardziej rozbudowane niż proste porównanie deklaracji z rejestrem meldunkowym. W Jaworznie do kontroli zaangażowano wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, a weryfikacja obejmuje dane z ZUS i urzędów skarbowych oraz – wprost – informacje pozyskiwane od sąsiadów. W Świdnicy i wielu innych miastach urzędnicy sięgają po dane z kilku instytucji jednocześnie i porównują je z zawartością złożonej deklaracji.

W praktyce urzędnicy dysponują dość szerokim zestawem narzędzi. Rejestr PESEL i rejestr mieszkańców pokazują, kto jest oficjalnie zameldowany pod danym adresem. Dane ze szkół ujawniają, ile dzieci uczęszcza do placówek wskazując dany adres jako miejsce zamieszkania. Faktury za wodę i informacje z przedsiębiorstw wodociągowych pozwalają oszacować realne zużycie, które trudno uzasadnić jedną osobą, gdy licznik wskazuje zużycie typowe dla czteroosobowej rodziny. Jeśli ktoś mieszka sam, a zużywa 20 mł wody miesięcznie, urząd ma powód do wizyty.

Gmina Kołczygłowy poinformowała mieszkańców wprost w oficjalnym komunikacie: „Weryfikacja zgodności złożonych deklaracji odbywa się na podstawie danych zgromadzonych przez tutejszy Urząd oraz jednostki podległe. Sprawdzana jest zgodność podanej w deklaracji liczby osób z faktyczną ilością mieszkańców zamieszkujących na danej posesji.”

Niektóre samorządy idą jeszcze dalej. Projekt nowelizacji ustawy – Prawo ochrony środowiska, który Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje przyjąć w drugim kwartale 2026 roku, przewiduje możliwość przeprowadzania przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta tzw. wywiadów środowiskowych – wizyt w terenie, podczas których urzędnicy będą mogli fizycznie zweryfikować, ile osób faktycznie mieszka pod danym adresem.

5 lat wstecz i dopłata z odsetkami

Konsekwencje wykrytych rozbieżności są poważne. Kontrole – tak jak w Świdnicy – obejmują okres do 5 lat wstecz, a mieszkaniec, który przez ten czas płacił za dwie osoby zamiast za cztery, musi wyrównać różnicę za cały okres wraz z odsetkami. Przy obecnych stawkach – średnio 45 zł od osoby miesięcznie, a w rekordowym Braniewie 63 zł – kilka lat niedopłaty za dwie osoby to łatwo kilka tysięcy złotych do oddania naraz.

Podstawą prawną jest art. 6m ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2024 r. poz. 1219, ze zm.), który nakłada na właściciela nieruchomości obowiązek złożenia deklaracji oraz jej aktualizacji w terminie do 10 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiła zmiana liczby mieszkańców. Z kolei art. 10 tej samej ustawy przewiduje karę grzywny dla tego, kto w ogóle deklaracji nie złożył.

Jeśli właściciel nieruchomości nie złoży deklaracji albo urząd uzna złożoną za niewiarygodną, gmina ma prawo sama określić wysokość opłaty w drodze decyzji administracyjnej – na podstawie dostępnych danych o liczbie mieszkańców lub ilości wytwarzanych odpadów. Taka decyzja może być zaskarżona, ale ciężar udowodnienia, iż mieszka się mniej osób niż wynika z danych urzędowych, spoczywa na właścicielu.

Gorzów zmienił cały system, żeby uszczelnić pobór opłat

Część gmin poszła jeszcze dalej niż sama kontrola – i zmieniła metodę naliczania opłat tak, żeby zaniżanie deklaracji stało się technicznie niemożliwe. Gorzów Wielkopolski od 1 stycznia 2026 roku przeszedł na system oparty nie o liczbę deklarowanych osób, ale o zużycie wody w nieruchomości. Im więcej wody zużywają mieszkańcy, tym wyższa opłata – i żadnych deklaracji o liczbie domowników, bo ta wynika wprost z licznika.

To rozwiązanie – opisywane przez Portal Samorządowy jako jedna z odpowiedzi na problem fałszowania deklaracji – sprytnie eliminuje główną słabość dotychczasowego systemu: zależność od deklaracji, którą można złożyć niezgodnie z prawdą. Zużycia wody, zwłaszcza w budynkach wielolokalowych z licznikami głównymi, nie da się tak łatwo zaniżyć.

Podobną logiką kierują się gminy wdrażające chipy RFID w pojemnikach na śmieci. Technologia pozwala na identyfikację właściciela nieruchomości przy każdym opróżnieniu i automatyczne śledzenie, ile pojemników faktycznie jest wystawianych – co może posłużyć jako dodatkowy argument przy ewentualnej weryfikacji deklarowanej liczby mieszkańców.

Warszawa rządzi się własnymi prawami – tu liczą się tylko pieniądze

Warszawiacy są w specyficznej sytuacji, bo stolica od lat stosuje metodę naliczania opłat, która w ogóle nie zależy od liczby osób zamieszkujących lokal. Opłata jest ryczałtowa i przypisana do gospodarstwa domowego, a nie do głowy. Właściciel domu jednorodzinnego płaci 91 zł miesięcznie niezależnie od tego, czy mieszka sam czy z rodziną. Właściciel lub zarządca lokalu w zabudowie wielolokalowej – 60 zł od każdego gospodarstwa domowego. Stawki obowiązują do 31 marca 2026 roku – co dalej, miasto na razie nie ogłosiło.

Oznacza to, iż warszawski urząd nie przyjdzie sprawdzać, ile osób śpi pod danym adresem. Nie ma po co – system tego nie wymaga. Miasto koncentruje się natomiast na czymś innym: weryfikacji, czy opłata w ogóle jest wnoszona, oraz na egzekwowaniu zasad segregacji.

W 2023 roku Warszawa przeprowadziła ponad 6100 kontroli segregacji odpadów – średnio ponad 16 dziennie. W efekcie wystawiono 131 mandatów, 9 spraw trafiło do sądu, a 197 przypadków zakończyło się pouczeniem. Co trzecia kontrola kończyła się jakąś formalną reakcją. W 2026 roku intensywność tych działań wyraźnie wzrosła – z tych samych powodów, co w reszcie kraju: zbliżające się sprawozdanie do marszałka i presja na wyniki recyklingu.

Dodatkowy punkt kontrolny to PSZOK – Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Oddanie odpadów wymaga potwierdzenia, iż jest się mieszkańcem Warszawy i iż opłata za odpady jest regulowana. Brak dowodu opłacenia = brak wstępu. To jeden z nielicznych momentów, w których miasto weryfikuje, czy właściciel nieruchomości faktycznie wywiązuje się ze swoich obowiązków.

Podwyżki idą w górę – a to zmienia rachunki

Kontrole mają sens finansowy tym bardziej, iż stawki za śmieci w całym kraju rosną. Średnia stawka od osoby wynosi dziś 45 zł miesięcznie, ale coraz więcej gmin wychodzi powyżej tej granicy. Opole od 2026 roku podniosło opłatę z 28 do 38 zł od osoby, a przy braku segregacji – z 56 do 76 zł. Bielsko-Biała podwyższyła stawkę o około 25%, z 28 do 35 zł. Rekordzistą jest Braniewo, gdzie od kwietnia obowiązuje stawka 63 zł od osoby.

Małgorzata Salamon z Portalu Samorządowego oceniła, iż „do końca roku w wielu gminach będzie – jak to się mówi – piątka z przodu”, wskazując na nieuchronny wzrost stawek. Przy takiej dynamice każda osoba celowo pominięta w deklaracji to coraz większa oszczędność dla nieuczciwego właściciela – i tym samym coraz większa strata dla systemu, który te koszty i tak musi pokryć ze środków wszystkich pozostałych płatników.

Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach jest w tej kwestii bezlitosna: za wywóz odpadów mieszkańców niezarejestrowanych w systemie płaci gmina, czyli – jak napisał urząd w Kołczygłowach – „niestety my wszyscy”.

Co zrobić, zanim kontrola zapuka do drzwi?

Jeśli właściciel nieruchomości złożył deklarację kilka lat temu i od tamtej pory nie aktualizował jej mimo zmiany liczby domowników – na przykład z powodu wyprowadzenia się dziecka, powrotu studenta z innego miasta, zamieszkania partnera – to jest to właśnie sytuacja, którą gminy teraz tropią. Przepisy wymagają aktualizacji deklaracji w terminie 10 dni od momentu zmiany liczby mieszkańców. Dobrowolna korekta przed kontrolą jest zdecydowanie korzystniejsza niż decyzja administracyjna z wyrównaniem za 5 lat.

W gminach naliczających opłaty od osoby warto przejrzeć deklarację i zastanowić się, czy stan faktyczny zgadza się z tym, co urząd ma w systemie. Deklarację można zwykle złożyć elektronicznie przez e-Doręczenia lub osobiście w urzędzie gminy. Od 1 stycznia 2026 roku złożenie deklaracji przez ePUAP nie jest już prawidłowym kanałem komunikacji w sprawach prowadzonych w trybie ordynacji podatkowej – dotyczy to również opłat śmieciowych, które mają charakter daniny publicznej.

Dla mieszkańców Warszawy kwestia liczby osób nie ma znaczenia, bo opłata jest ryczałtowa od gospodarstwa domowego. Ważne jest natomiast regularne wnoszenie opłaty do 28. dnia każdego miesiąca i przestrzeganie zasad segregacji – za nieprawidłową segregację grozi podwójna stawka, a kontrolerzy wystawiają mandaty regularnie. Po 31 marca 2026 roku miasto ogłosi nowe stawki, które obowiązywać będą od 1 kwietnia – warto śledzić komunikaty urzędu dzielnicy.

Idź do oryginalnego materiału