Wielkanoc jest coraz droższa, ale część z nas docenia jej inny, niekonsumpcyjny wymiar. Czy da się przygotować Święta Wielkanocne bez nadwyrężania budżetu i jednocześnie nie stracić jej wyjątkowego charakteru? Coraz więcej osób mówi jasno: mniej zakupów, więcej bycia razem.
Z badania „Święta Wielkanocne a budżety domowe Polaków” przygotowanego dla BIG InfoMonitor wynika, iż 25 proc. konsumentów spodziewa się większych wydatków, niż rok temu. Aż 83 proc. osób dostrzega, iż ceny produktów wzrosły względem zeszłorocznych.
Badani wyróżnili największe wielkanocne wydatki: mięsa i wędliny (72 proc. głosów), jaja i nabiał (36 proc.), świeże warzywa i owoce (31 proc.), gotowe ciasta i słodycze (28 proc.) oraz dekoracje świąteczne (11 proc.). Polki i Polacy najczęściej deklarowali wydanie na święta sum do 400 zł – takie plany ma 32 proc. ankietowanych. Maksymalnie 700 zł zamierza wydać 26 proc. respondentów.
- Czytaj także: Na Wielkanoc wydajemy po kilkaset złotych na osobę. Przy okazji marnujemy trzy razy więcej, niż zwykle
Wydatki można ograniczyć. Czas z bliskimi jest bezcenny
Magdalena Kadziak, prezeska Fundacji Światowy Ruch Katolików na rzecz Środowiska (ŚRKŚ) opowiedziała nam o sposobie na pełniejszą, ale też bardziej ekologiczną Wielkanoc.
– Na co dzień mamy tak mało czasu dla innych. W czasie Wielkanocy [ale także adwentu] zachęcamy do spędzenia czasu z bliskimi i ograniczenia kupowania prezentów. Postawmy na wspólny czas. Jak chcemy już kogoś obdarować, to zamiast napędzać kupowanie kolejnych przedmiotów, zdecydujmy się na tworzenie wspomnień, np. kupując bilet do teatru czy na koncert.
W wielu domach jedną z wielkanocnych tradycji jest kupowanie dzieciom czegoś „na Zajączka”. – Niech to będzie wstęp na jakąś atrakcję, zamiast kolejnej zabawki lub najlepiej czas z rodzicami spędzony w naturze. Dzieci są obecności rodziców spragnione i bardzo przebodźcowane, potrzebują czasu z nami i bez rozpraszaczy. To bardzo cenne, gdy większość dnia są w placówce lub przed ekranem.
– Zawsze powtarzam, iż świąteczny czas powinniśmy przeznaczać na spotkania z ludźmi, na których nam zależy i odpoczynek, a nie pracę w kuchni czy zakupy – zgadza się Joanna Kądziołka, była prezeska Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. – Minimalistyczne podejście rozumiem jako kolorowe, bo ugotowane np. w cebuli jajka, odrobinę bukszpanu przy talerzu czy kwiaty – podpowiada.
Naturalne ozdoby wielkanocne. Fot. A. ManiewskaNatura zamiast plastiku
Dla wielu tradycja gra pierwszoplanową rolę. Młodsze pokolenia coraz częściej ją przełamują i dopasowują do własnych preferencji oraz smaków. Trudno przygotowywać żur na wędzonce i białej kiełbasie, gdy nie je się mięsa. – To, iż dana zupa jest symbolem Świąt, nie oznacza, iż nasi goście preferują tego typu dania – uzmysławia Agnieszka Maniewska, aktywistka Foodsharing Wrocław i założycielka Dzielnika Wrocławskiego. – Warto zrobić rozeznanie, co będą jedli nasi goście lub osoby, do których my idziemy.
Nasze rozmówczynie zwracały uwagę na liczne zalety zastępowania plastikowych ozdób tymi naturalnymi. Warto korzystać z tego, co już mamy w domu. Zamiast kupowania nowych rzeczy, dobrze mieć pudełko trwałych ozdób i przerabiać je według uznania.
– Nie ma sensu każdego roku kupować nowych ozdób (pytanie też czy są one w ogóle konieczne). jeżeli bardzo chcemy udekorować stół, niech będą to ozdoby roślinne – mówiła nam Joanna Kądziołka.
Jej zdanie podziela Agnieszka Maniewska. – Wystarczy uciąć kilka gałązek dzikiej śliwy czy wiśni lub forsycji i wstawić je do wazonu. To naprawdę pięknie udekoruje świąteczny stół bez obciążenia dla planety.
– Ozdoby mogą być eko. Ozdabiaj jajka, używając skrawków materiałów, starych gazet, sznurka jutowego lub resztek włóczki. Wykorzystaj bazie, gałązki wierzby, bukszpan, mech i suszone owoce (pomarańcze, jabłka) do stworzenia wianków i stroików – zaleca w swoich mediach społecznościowych Dominik Dobrowolski, ekolog, działacz społeczny i edukator ekologiczny.
Działają na wielu płaszczyznach. Nie tylko w czasie Wielkanocy
Z wybieraniem tego, co naturalne, zgadza się także Magdalena Kadziak. Przy okazji usłyszeliśmy też o innych działaniach katolickiej organizacji. Co jeszcze robi Światowy Ruch Katolików na Rzecz Środowiska?
– My zawsze podkreślamy, iż kryzys ekologiczny i społeczny są ze sobą połączone i trudno rozwiązywać jeden problem w odłączeniu od drugiego.
Akcje ŚRKŚ w okresie smogowym zaczynają się w październiku od Niedzieli Św. Franciszka. Tradycyjnie jest to wspólne sadzenie drzew w połączeniu z prelekcją i poruszeniem zagadnień związanych z globalnym ociepleniem. – Nasi Animatorzy to głównie seniorzy, tak jest w dużych miastach. Ale jest też młodzież i rodzice małych dzieci, którym po prostu zależy na ich zdrowiu. Zdarzają się osoby w wieku 40+.
– W Krakowie prężnie działają też Babcie dla Klimatu. Seniorki angażujące się społecznie nie tylko w protesty, ale także w własne oddolne projekty takie jak „Chrześcijanie dla zwierząt”.
To dopiero początek, bo listopad upływa pod znakiem kampanii „Mniej śmieci, więcej pamięci”, która nawołuje do ograniczania konsumpcjonizmu i generowania odpadów w związku ze Świętem Zmarłych. Mowa oczywiście o kupowaniu nakolejnych zniczy i sztucznych kwiatów. Takie odpady są też problematyczne dla właścicieli cmentarzy. Dlatego działacze i ekolodzy każdego roku zachęcają do wybrania naturalnych stroików.
– Podkreślamy, żeby nie zasypywać cmentarzy niezliczoną ilością zniczy i ozdób, tylko spotkać się z bliskimi i powspominać tych, których już z nami nie ma. W dobie szalejącego konsumpcjonizmu pobądźmy razem i pomódlmy się – poleca Kadziak.
To dotyczy także wielkanocnych zakupów na cmentarze, które dla niektórych nieodłącznie wiążą się ze zniczami w kształcie jaj i plastikowymi, „wiosennymi” wieńcami czy stroikami.
Przede wszystkim ludzie
Podczas mijającego właśnie Wielkiego Postu kładą akcent na czas nawrócenia i serca dla drugiego człowieka, w nawiązaniu do Encykliki Dilexit nos. – Chrześcijaństwo nie objawia się w tym, co deklarujemy w formułkach, ale w tym, jak realnie żyjemy – mówi prezeska ŚRKŚ.
Wszystko łączy się ze zwykłą – a jednocześnie tak niezwykłą – troską o drugiego człowieka, uważnością na jego sytuację i potrzeby.
– Przez cały sezon grzewczy nagłaśniamy problem ubóstwa energetycznego. Tej mroźnej zimy aż 15 proc gospodarstw domowych miało kłopoty z ogrzaniem się.
Ciekawą akcją jest rozdawanie czujników czadu. – Robił to np. Alarm Smogowy z Obornik Śląskich w połączeniu z warsztatami edukacyjnymi naszych Animatorów Laudato si’. Zwróćmy uwagę na osoby z otoczenia, które potrzebują na przykład prostego ograniczenia wychładzania domu, zlikwidowania ubytków ciepła. Teraz można to sprawdzić dzięki badaniom kamerą termowizyjną. Potem mieszkańcy takich domów dowiadują się jak uszczelnić okna – mówi nasza rozmówczyni i zachęca do śledzenia działań organizacji.
- Czytaj także: „To się opłaca po ludzku i po bosku”. Kościoły też idą w OZE
–
Zdjęcie tytułowe: Emilia_Baczynska/Pixabay

3 godzin temu
















